Zaloguj


Jawa 250 typ 353, 1960…

…w stanie malarycznym.  Dwusuw z przebiegiem ponad 50tyś.km. jest praktycznie zawsze w takim stanie – stanie zasadniczo zapaści technicznej. Co z tego uda się uratować –  okaże się już wkrótce.

Na początek weryfikacja i dłuuuga lista potrzebnych części…

Jawa 250,stan wyjściowy.
Jawa 250,stan wyjściowy.
Jawa na pewno miała sporą przygodę prawą stroną - co spowodowało deformację lampy, wykrzywienie kierownicy, podnóżka tylnego i urwanie przedniego.
Jawa 250,stan wyjściowy.
Jawa 250,stan wyjściowy.
Niestety ale ten przebieg dla prostej  konstrukcji z silnikiem dwusuwowym to jak wyrok śmierci.
Oprócz uszkodzeń spowodowanych upadkiem na prawą stronę motocykl miał tez jakąś grubszą przygodę. Cała główka ramy jest pospawana, zarówno w górnej jak i dolnej części.
Jawa 250,stan wyjściowy.
Jawa na pewno miała sporą przygodę prawą stroną - co spowodowało deformację lampy, wykrzywienie kierownicy, podnóżka tylnego i urwanie przedniego.
Jawa 250,stan wyjściowy. Zanim następi demontaż trzeba motocyk zawieźć na myjnie i zmyć choć część smaru i brudu.
Schowek na akumulator jest w stanie agonalnym. Niestety to częsta przypadłość tych Jaw. Trzeba będzie poszukać lepszego materiału - takiego który uda się uratować. Tu już były robione wstawki, spawy, zawiasy są urwane itd.
Z siedzenia do renowacji nadaje się tylko podstawa - choć też mocno popękana. Gąbka jest zniszczona przez słońce i czas.
Wiele detali jest na etapie rozpadu...
Wszystkie podnóżki są nieprawdopodobnie wymęczone. Są tak poniszczone że nie nadają się nawet do odbudowy.
Zbiornik nie nadaje się do chromowania - ma zbyt dużo wgniotów, ma uszkodzone loga a wnętrze jest mocno skorodowane.
Górna pokrywa lampy jest zdeformowana po wypadku. Postaram się znaleźć inną, bez uszkodzeń.
Szczegóły tylnych podnóżków. Zdeformowane, ze śladami poprzednich napraw. Nie nadają się już do niczego.
Demontaż zbiornika ujawnił smutną prawdę o ramie. Motocykl miał także zderzenie czołowe które zdeformowało górną i przednią poprzeczkę ramy. Być może ktoś, nie mogąc jej wyprostować, ponacinał okolice łożysk główki ramy i tam próbował coś naciągnąć. Po czym pospawał ale okolice dolnego łożysyka główki ramy ponownie pękają. Niestety ale z tej ramy już nic nie będzie.
Tylny błotnik też był kilkukrotnie spawany w miejscu mocowania.

Motocykla coraz mniej - trwa rozbiórka w celu weryfikacji głównych podzespołów. A pozycji na liście coraz więcej...
No to czas na weryfikację silnika...
No to czas na weryfikację silnika...
Wałek kopniaka  z wielowypustem w stanie zaniku. Cylinder ma spory próg, rdzę, rysy i wżery.
I otwarty. Wał jest oczywiście do regeneracji ale sam wkład skrzyni i zmieniacz jest w dobrej kondycji.
Pomiary cylindra. Cylinder jest już na II szlifie ale powinien wydać na III.
Był motocykl, nie ma motocykla...
Rozbiórka przedniego zawieszenia. Z powodu
Udało mi się dokupić inny boczek akumulatora, w lepszym stanie. Oryginalny był bardzo zmęczony życiem, zarówno przy zawiasach jak i w tylnej części.
Dokupiony boczek ma zdrowe zawiasy, zdrową podstawę aku i tylko jedną dziurę w tylnej części.
Pozostałe dokupione części: niepogięta górna osłona lampy, sygnał dźwiękowy, korek baku, sprężyna hamulca i nakrętka gaźnika. Oczywiście elementy mimo, że są w lepszej kondycji i tak wymagają gruntownej renowacji lub naprawy.
Fragment tylnego błotnika pod siedzeniem wypolerowałem aby dorobić właściwy kolor lakieru. Podobno miłosnicy Jawy stosują lakier z palety Opla ale po przyłożeniu fiszki z tym kolorem - kolor nie pasuje. Tu jest o ton jaśniejszy, bardziej żywy. A więc będzie inna receptura.
    Dokupiłem też inną, prostą kierownicę. Nawet w niezłym chromie. Choć zbyt słabym jak na poziom planowanej renowacji.
No i najważniejsze - inna rama z dokumentami. Jest lepsza pod kilkoma względami choć też nie idealna. Ma sporo pourywanych śrub, jest lekko wygięta w dolnej części i podobniej jak ta oryginalna ma wygięte mocowanie podnóżków kierowcy. Zobaczymy co uda się z niej zrobić po piaskowaniu.
Szprychy i obręcze były w tak złym stanie, że bez krępacji pociąłem wszystko kątówką co przyśpieszyło demontaż. Jeden z bębnów był mocno poniszczony przez nity szczęk hamulcowych. Po wykonaniu odpowiedniego zabieraka podjąłem decyzję o przetoczeniu obu bębnów.
Lampa po rozbiórce. Lustro wysłałem do regeneracji.
Kupiony inny zbiornik, po regeneracji.
Niestety firma zajmująca się sprzedażą części do Jawy miała akurat tylko wersje niezabezpieczone wewnętrznie. Trzeba to będzie wyczyścić.
Pierwsze zakupy...
Pierwsze zakupy...

Pierwsze zakupy...
Pierwsze zakupy...
Zbiornik osadzony na maszynie i teraz czeka go ok 16 godzin obracania się.
Odbłyśnik po regeneracji.
Rama została wypiaskowana....
... i od razu zagruntowana antykorozyjnie. Teraz można zacząć jej pomiary.
Ze szczęk zdjęte zostały stare okładziny i naklejone termicznie nowe, nadwymiarowe. Po złożeniu tarcz kotwicznych można zatoczyć szczęki hamulcowe pod wymiar przetoczonych bębnów. Hamulce będą na medal.
Dotarła paczka z łożyskami - można było zabrać się za składanie piast. Nim to jednak nastąpi - trzeba naprawić lub dorobić uszkodzone elementy, mi.in tuleję dystansową i miski trzymające uszczelnienia filcowe.
Elementy po piaskowaniu.
Elementy aluminiowe ponieważ były uszkodzone przez wieloletnią eksploatację należało obrobić kilkuetapowo. Najpierw szlifowanie, potem wyrównanie faktury aluminium korundem i wygładzenie przez szkiełkowanie. Teraz wyglądają czysto i estetycznie.
Elementy 2 godziny po piaskowaniu zostały porządnie zabezpieczone antykorozyjnie gruntem reaktywnym Novola.
W międzyczasie zaprzyjaźniony zakład dorobił nowe lustro lusterka.  W przeciwieństwie do oryginału lustro zostało wykonane z tafli wypukłej - idealnie się to sprawdza w motocyklach.
Elementy silnika po gruntownym myciu.
Czas na pomiary drugiej ramy. W tym celu wytoczyłem aluminiowe redukcje do główki ramy ciasno spasowane ze sztycą pomiarową. Rama została wypoziomowana względem tylnej osi koła.
Niestety przód motocykla ucieka dość mocno w lewo, na dole sztycy pomiarowej odchyłka wynosi 12mm. Strzał laserem z tyłu ukazał jeszcze poważniejszą sprawę - także tylna cześć ramy jest wygięta. Najprawdopodobniej rama otrzymała uderzenie w prawej tylnej części i tu się lekko zdeformowała. Być może ta deformacja pociągnęła też główkę ramy. Muszę się zastanowić co z tym fantem zrobić....
Elementy przeznaczone do chromowania
Elementy po cynkowaniu.
Do prostowania ramy trzeba było wykonać ramę pomocniczą z zastrzałami i użyć siłownika hydraulicznego.
Rama widok tyłu - przed prostowaniem i po prostowaniu.
Oś tylnego koła w poziomie a po korekcie ramy wszystkie punkty tyłu są idealnie w pionie.

Po korekcie cała rama jest w osi, na swoje miejsce wróciły także górne mocowania amortyzatorów. Górne mocowania pokrywają się z dolnymi a przed korektą było przesunięcie o 10mm.
Korekta tyłu spowodowała także wyprostowania się główki ramy. Teraz główka ramy jest idealnie w pionie.
Pozostał jeszcze jeden problem - wyboczenie dolnej rury pod silnikiem. Aby nie naruszyć już dobrze ustawionych punktów trzeba było inaczej zamocować ramę i wykonać kilka dodatkowych wsporników. I znowu parcie siłownikiem. Po korekcie wszystko jest już OK. Jest na czym budować motocykl. Oczywiście rama wymaga jeszcze wielu prac naprawczych (gwinty, wsporniki itd)
Odległość od sztycy - przedłużenia główki ramy do listwy przyłożonej do prawej i lewej części ramy. Odległości są identyczne.
Czas na naprawę pozostałych elementów. Szpilki, wymiana całego wygiętego wspornika podnóżka itd. Trzeba było także wspawać nowe dolne tłoczone blachy tych wsporników. Niestety reperaturki nie mają górnych gwintów i trzeba było wytoczyć tuleje z gwintem i flanszą i wspawać.
Wspawany nowy wspornik podnóżków i nowa tuleja osi podstawki - wszystko to trzeba robić pod laser. Na foto także cylinder po szlifie i wał po wymianie korbowodu.
Czas na pracę z blachą. Na początek prawy boczek - klepanie, dopasowywanie itd. Potem lewy. W puszcze akumulatora trzeba będzie zrobić przemeblowanie...
Ostatnie elementy silnikowe po myciu. Elementy aluminiowe wyglądają kiepsko. Raz że są pobite młotkiem i porysowane, dwa - sam odlew jest marnie zrobiony. Jeszcze nie mam koncepcji co z tym zrobić.
Ostatnie elementy silnikowe po myciu. Elementy aluminiowe wyglądają kiepsko. Raz że są pobite młotkiem i porysowane, dwa - sam odlew jest marnie zrobiony. Jeszcze nie mam koncepcji co z tym zrobić.
Silnik i jego uszkodzenia oszlifowałem, reszta w rękach mego mistrza piaskowania.
Ze względu na słaby stan elementów wnętrza puszki narzędziowej podjąłem decyzję o usunięciu wszystkich elementów i zastąpieniu ich porządną podstawą akumulatora i innej konstrukcji. Zaspawałem także dziurę w tylnej ściance i wykonałem nowych uchwyt rama-puszka akumulatora.
Puszka filtra powietrza była wybrakowana - brakowało elementu filtracyjnego. Nie znalazłem nowych, dorabianych filtrów więc wykonałem od nowa cały filtr z ertalonu. Wkład wyposażyłem w nasączoną olejem gąbkę filtracyjną.
Nowa zapinki i filtr gotowy.
Wnętrze zbiornika paliwa po wielogodzinnym czyszczeniu na maszynie i trawieniu kwasem jest wreszcie czyste. Teraz można malować emalią chemoodporną.
Podczas prac nad błotnikiem zauważyłem dziurki w osłonie kabla tylnej lampy. Podjąłem decyzję o usunięciu tej osłony bo pod nią szaleje korozja. Trzeba będzie ten element wykonać na nowo.
Podstawa siedzenia jest powykręcana, popękana, ma też wielokrotnie spawane tylne uchwyty. Trzeba wykonać te zaczepy od nowa, pospawać wytłoczkę i spasować z ramą.
Trwa pasowanie podstawy siedzenia która też była pogięta.  Potem można przejśc do pasowania a wcześniej oczywiście naprawy, bocznych osłon. W lewej osłonie trzeba było wykonać na nowo dolny uchwyt.
Teraz czas na lampę. Wyklepywanie i doginanie górnej czaszy, dorobienie nowej zapinki itd. Przy okazji trzeba skontrolować działanie ograniczników - czy kierownica nie uderza w bak. Zakres pracy jest OK ale sam ogranicznik w dolnej półce jest trochę za krótki - trzeba będzie dospawać 2-3mm dokładki.
Tylny, dolny błotnik. Mam dwa - oba w słabym stanie. Pozyskując fragmenty z jednego udało mi się jednak naprawić drugi.

Tylny, dolny błotnik. Mam dwa - oba w słabym stanie. Pozyskując fragmenty z jednego udało mi się jednak naprawić drugi.
Pasowanie wydmuszki silnika do oblachowań. I naprawa przedniego błotnika - spawanie, wyklepywanie itd.
Elementy oblachowania po spasowaniu i naprawach zostały miejscowo ponownie przepiaskowane. Teraz będą ponownie gruntowane i podkładowane.
Po dłuższych bojach udało się zdemontować wahacz. Niestety zarówno utwardzony sworzeń jak i stalowe  tuleje są mocno zużyte  Trzeba będzie zamówić zestaw naprawczy.
Uchwyty przedniego błotnika w goleniach pospawane - można wysyłać elementy do chromowania.
W trakcie przygotowywania silnika do ostatecznego montażu zauważyłem wykruszenie w elemencie zmieniacza biegów. Jest to właściwie nienaprawialne bo element jest utwardzany, nowych zaś brak. Jednak w w pozostałościach drugiego silnika który zostawił Inwestor znalazłem ów element w bardzo dobrym stanie. Niestety oś jest zużyta więc trzeba będzie zrobić podmianę osiek.
Rozbiórka i mycie gaźnika. Pływak jest dziurawy, przepustnica jest zużyta a komora pływaka ma dziurkę. Trzeba to będzie ponaprawiać.
Do tylnego błotnika została dorobiona nowa osłona przewodów.
Przyszła paczka z kolankami wydechowymi, rurami przedniego zawieszenia i trochę drobiazgów.
Rury nośne są innego typu, nowsze. Niestety tylko takie są na rynku więc będę musiał coś z tego wyrzeźbić.
Rama w pierwszym podkładzie - można szpachlować. Ponieważ w wielu miejscach są wżery - ramę trzeba szpachlować prawie po całości.
Elementy po przeszlifowaniu zostały odpylone, odtłuszczone i ponownie zagruntowane antykorozyjnie w miejscach przetartych do gołej stali.
I podkład finalny. Po wyschnięciu - szlif na mokro gradacją 800 i suszenie.
W międzyczasie chciałem przygotować nowe podnóżki do przelakierowania. Tu niestety niespodzianka na którą nie zwróciłem uwagi wcześniej - zęby rozet są bardzo słabo wykonane, nie mam mowy o tym by podnóżki nie przestawiały się w trakcie jazdy.
Trzeba będzie wspawać moje reperaturki rozet - by to miało ręce i nogi.
I po lakierze. Kolor dobrany na podstawie lakieru który się zachował w dobrym stanie pod kanapą, na tylnym błotniku.
Zacnie wyszło.
Zacnie wyszło.

Nowy uchwyt nie do końca pasuje do starej cewki. Do tego cewka ma... dziurę.
Cylinder polakierowany żaroodpornym lakierem, wytoczony dystans do simmeringu - można składać silnik.
Jeszcze tu trzeba obrobić... Przylgnia uszczelki głowicy ma sporo wżerów. Najpierw obrabiam frezem pogłębiakiem przylgnię świecy zapłonowej, potem dorabiam uchwyt-zabierak do zamocowania w tokarce. Zabielam tylko tyle by otrzymać powierzchnię bez skaz w miejscu przylegania uszczelki.
Obrobiona przylgnia pod świecę zapłonową. Zawsze zastanawiam się dlaczego te uszczelki są zawsze źle wykonane...
Nowe tarcze, nowy łańcuch,montaż...
Montaż drugiej strony i jeszcze jeden bubel. Ktoś kiedyś urwał gwint M6 od dekla i przerobił na M7. I słusznie tylko że gwint jest tak wykonany że trzyma tylko na 1/3 długości. Wykonuję stalową mikrorreperaturkę M6/M8 i wkręcam na klej w obrobiony na nowo otwór.
Nowy wałek kopniaka a więc trzeba wykonać nową tuleję z brązu.
No to zamykamy.
I gotowy. W silniku pozostała do sprawdzenia/montażu tylko prądnica z zapłonem.
Modernizacja nowych podnóżków z wykorzystaniem reperaturek rozet. Tak powinno to być wykonane od początku.
Po włożeniu silnika w ramę przednia osłona łańcucha blokuje się o podnóżek. Dlaczego? Nie wiem, bo rura mocowania podnóżków jest zgodna z oryginałem i wspawana w oryginalnym miejscu. Jedyne co można zrobić to zmodyfikować osłonę poprzez wspawanie łuku z blachy.
Zanim ogarnę nowe łożyskowanie wahacza muszę zmodyfikować nowy sworzeń. Stary miał ładne kanały rozprowadzające smar, nowy ich nie posiada. Wykonuję więc przynajmniej proste kanały obwodowe. Tuleje po wprasowaniu w wahacz wymagają rozwiercania.
Nowy sworzeń ma większą średnicę niż oryginał. Rozwiertakiem nastawnym muszę więc powiększyć otwór w ramie. Ciekawe jak ma sobie z tym poradzić zwykły klient bez porządnego zaplecza warsztatowego który np. po prostu kupi taki sworzeń wychodząc z założenia, że będzie on pasował P&P.
Próba spasowania tłumików. Ogólnie jest OK i trzymają idealnie linię ale jest kolizja z nowym podnóżkiem. A właściwie z mocowaniem linki hamulcowej. Na foto porównanie starego podnóżka i nowego. Nie pozostaje nic innego jak wyciąć stare mocowanie, wypiaskować i wspawać w nowy podnóżek. Głupiego robota...
Czas na amortyzatory. Nim dowiem się co w środku muszę uporać się z takimi nakrętkami. Nie pozostaje nic innego jak przyspawać coś do nakrętki..
Sztyce w obu amortyzatorach mają liczne rysy i wgnioty. Są do wymiany. Tłoczek w jednym z amortyzatorów jest luźny - wyrobiony na sztycy. Nieprawidłowo także działa jeden z zaworów. Po dość pracochłonnej rozbiórce okazuje się, że w fabryce wadliwie została spęczona końcówka (widać to na foto, uderzenie jest na skraju elementu) przez co uległa skrzywieniu i zablokowaniu.
Jeden z korków kiedyś pękł (nie mam pojęcia dlaczego, ma on dość grube ścianki) i był dość niefachowo naprawiany. Trzeba do będzie ponownie zaspawać, także na górze i wyprowadzić na tokarce wszystkie powierzchnie. Jest do dość istotne bo w tym miejscu siedzi uszczelniacz i powierzchnie muszą być gładkie.
Dorobione nowe sztyce z chromowaną powierzchnią trzeba wspawać w oryginalne, wcześniej obrobione uchwyty. Potem trzeba dorobić nowy element zaworka i zmontować wszystko w całość.
I wkłady zregenerowane. Amortyzatory zostały zalane olejem klasy 20W, zobaczymy czy w trakcie eksploatacji nie trzeba będzie przejść na olej klasy 15W.

Montaż elementu optycznego z wcześniej odrestaurowanych elementów.  W świeżo pochromowanej ramce. Ramkę dodatkowo zabezpieczam podkładem antykorozyjnym od środka.
Czas na różne detale. M.in przełącznik świateł. Mycie, smarowanie, poprawki. Blaszka sprężysta włącznika klaksonu jest uszkodzona. Mam nową blaszkę miedzianą ale tej - nie. Jednak w magazynku znajduję fragment cienkiej, hartowanej blaszki - z tego można wykonać nowy element i ponownie wszystko zanitować.
Detale po montażu.
A teraz licznik. Szybka jest mocno porysowana ale na szczęście będzie pasować dorobiona szybka od licznika M72. Problem będzie z ramką - jest nowa ale ktoś ją wykonał z blachy 0,8mm zamiast 0,5mm jak w oryginale. Jak ja to podoginam- nie mam pojęcia...
Renowacja sygnału. Aby wypiaskować i wylakierować obudowę trzeba podzespół rozebrać na czynniki pierwsze. Nowe śruby, lakier, dorobione nowe tuleje izolujące. I gotowe.
Wylakierowane tylne amortyzatory. Chromowane felgi przed montażem zanurzam w roztworze wosku do konserwacji profili i oleju. Aby zabezpieczyć przed korozją wnętrze felgi. Po zapleceniu szprych - centrowanie.
Inne detale po renowacji i montażu.
Licznik po przeglądzie, smarowaniu, puszka po piaskowaniu i lakierowaniu. Niestety aby założyć ramkę muszę skonstruować jakąś prasę - ręcznie tak grubej ramki nie jestem w stanie zagiąć.
Czas na piastę zębatki tylnej. Rozbiórka, piaskowanie i ratowanie tarczy osłonowej. Na piastę naprasowałem nową zębatkę (po jej wstępnym obrobieniu - jakoś wykonania bardzo średnia). Po ustawieniu jak najmniejszego bicia względem piasty - można zębatkę zapunktować tigiem.
Zapunktowane. Teraz nowe łożysko i lakierowanie.
I koła gotowe. Dobre obręcze dały dobry efekt - koła udało się wycentrować z biciem bocznym 0,3mm i promieniowym 0,4mm.
I koła gotowe.
Nowy, ukraiński akumulator.
Czas na skompletowanie kierownicy. Nowe elementy pasują nawet nieźle, wymagają tylko małych poprawek. Aluminiowy bębenek rolgazu i grzybek-zaślepka były wykonane jako surowe, mało estetyczne odlewy. Wykończyłem je w satynie aby i estetycznie wyglądały i były łatwe w utrzymaniu.
Czas na skompletowanie kierownicy. Nowe elementy pasują nawet nieźle, wymagają tylko małych poprawek. Aluminiowy bębenek rolgazu i grzybek-zaślepka były wykonane jako surowe, mało estetyczne odlewy. Wykończyłem je w satynie aby i estetycznie wyglądały i były łatwe w utrzymaniu.
Elementy po lakierowaniu.
Elementy po lakierowaniu. Szparunki zostały wykonane zgodnie z oryginałem, pocieniane na końcu. Takie jak powstają przy wykonywaniu ich pędzlem.
Elementy po lakierowaniu. Szparunki zostały wykonane zgodnie z oryginałem, pocieniane na końcu. Takie jak powstają przy wykonywaniu ich pędzlem.
Motocykla pomału robi się coraz więcej.

Czas wykończeniówki. Czas spływa na dopracowywaniu różnych detali, by pasowały, by nie ocierały, by gładko chodziły. Lub dorabianie drobnych braków.
Z postępem naprzód.
Aby spasować tłumiki z ramą muszę dorabiać np. takie skośnie frezowane przekładki.
Walka z tylnymi podnóżkami. Wyrób nowy, bubel. No, półbubel. W pozycji złożonej luźno latają na boki, w pozycji rozłożonej - nie są poziome. Ustawienia poziomego nie mogę skorygować bez osłabienia konstrukcji. Pozycję pionową stabilizuję poprzez wytoczenie dodatkowych pierścieni z aluminium.
Akumulator z dorobioną podstawą gumową i mocowaniami.
Aby zaprasować nową ramkę na odrestaurowanym liczniku musiałem wykonać kilka dodatkowych narzędzi i zaprzęgnąć tokarkę - wszystko przez grubą blachę z której jest wykonana nowa ramka. Wyszło idealnie.
Oryginalnie kontrolki ładowania i luzu były bez przesłon i kolorów. Nie wiem jak można w ciągu słonecznego dnia rozpoznać która kontrolka właśnie świeci w wąskiej szczelinie licznika.. Dlatego, mimo że to była straszna dłubanina, wykonałem przesłonę wraz z kolorowymi wstawkami. Efekt jest za to zacny,
Trochę nowych elementów, to już chyba ostatnie zakupy.
Trochę nowych elementów, to już chyba ostatnie zakupy. Wkład gąbki zakupiłem zgodny z oryginałem - z dziurami.
Czas na obicie siedzenia. Ze starego paska trzeba odzyskać oryginalne piny. Jak widać na foto stary pasek miał w środku wzmacniającą wkładkę z paska skórzanego. Oczywiście nowy tego nie ma, w związku z czym może być raczej tylko ozdobą. Inna sprawa, że zasadniczo z tego paska się nie korzysta.
Całkiem ładnie się komponuje.
Dokupiona cewka wraz z uchwytem. Nie wiem do czego ma pasować ten uchwyt. Do Jawy jak widać nie pasuje. Muszę wyrzeźbić cały nowy uchwyt, z przesunięciem cewki ku tyłowi aby zmieścić kabel WN.
 Czas na ogarnięcie przedniego zawieszenia. Z daleka już czułem, że czekają mnie tu kłopoty. Wszystko przez to, że motocykl jest powypadkowy, przednie zawieszenie to miks modelowy a nowe lagi są średnio wykonane.
W jednym z teleskopów brakuje stopniowanej tulei - oparcia dla sprężyny. Trzeba dorobić. Na foto także nowe uszczelniacze i dorobione uszczelnienia filcowe.
Zardzewiałe detale wypiaskowane i pomalowane, sztyce amortyzatorów wyprostowane i wygładzone, naprawione zaworki wkładów amortyzujących itd itp. Nowe lagi mają ciaśniej niż w oryginale wykonany otwór wewnętrzny na sprężynę. Zrodziło to sporo problemów ze zmieszczeniem ww.
Brąz który obecnie kosztuje tyle co złoto - zakupiony. Można toczyć nowe tuleje. Oczywiście można dokupić gotowe, nowe tuleje ale jedna z nowych lag ma zaniżoną średnicę (różnica 0,1mm) więc to byłoby bez sensu. Oryginalnie do tego typu lag idzie łącznie 8 tulejek, co jest technicznym nonsensem. Wykonuję normalny układ 4 tulejek prowadzących a tuleja z ertalonu jest tuleją dystansową.
Z każdym etapem prac coraz mniej mi się podobała ta rzeźba. Ponieważ otwór w nowych rurach nośnych jest wykonany zbyt ciasny - nie mieści się mała sprężyna odbojowa. Trzeba wszystko rozmontować i roztaczać. Przy sprężynie jest też rowek na pierścień rozprężny. Oczywiście w nowych rurach jest on wykonany nieprawidłowo. Jest wąski i oryginalne pierścienie się nie mieszczą - na szczęście udało się zaadaptować przerobione pierścienie segera. Także wkłady amortyzatorów są za krótkie o 3cm i trzeba wykonać ich sprytne przedłużenie.  Kolejną konsekwencją ciasnych wewnętrznie rur nośnych jest to, że jeden z wkładów amortyzujących trze o wnętrze rury nośnej.  Być może korekta stopy tego wkładu uratuje całą sytuację, bo mi już kurwa ręce opadają.
Korekta stopy amortyzatora spowodowała, że jest teraz zainstalowany idealnie centrycznie w środku goleni i nic o nic nie trze. Mozna było złożyć zawieszenie do końca. Ale czy to koniec kłopotów?
Próba nasunięcia pochwy osłonowej na rurę nośną pokazuje, że coś jest nie tak z wewnętrznymi pierścieniami prowadzącymi w osłonie.  Trzeba to korygować, luzować i próbować ustawiać jakoś sensownie. Wreszcie - mały sukces.

Czas na ogarnięcie zapłonu i prądnicy. Nowy kondensator, śruby, przerywacz, czyszczenie styków w regulatorze.
Regulacja zapłonu z wykorzystaniem czujnika zegarowego. Po 3 obrotach wału widać jednak, że coś jest nie tak z nowym przerywaczem. Trzeba wszystko zdemontować i poprawić kształt młoteczka.
Ostateczny test elektryki.
I można zdejmować ze stojaka.
Po zdjęciu ze stojaka można dorobić nadwymiarową ośkę do rozwierconej podstawki.
I pierwsze uruchomienie.
Motocykl zasadniczo gotowy. Został jeszcze łańcuch i jego osłona.
Motocykl zasadniczo gotowy. Został jeszcze łańcuch i jego osłona.
Motocykl zasadniczo gotowy. Został jeszcze łańcuch i jego osłona.
Motocykl zasadniczo gotowy. Został jeszcze łańcuch i jego osłona.
Motocykl zasadniczo gotowy.
Motocykl zasadniczo gotowy.
Motocykl zasadniczo gotowy.
Motocykl zasadniczo gotowy.
Po pierwszych próbnych jazdach okazało się, że jest problem z napędem prędkościomierza. Jedyne rozwiązanie to otwarcie silnika i demontaż napędu. Problemem było częściowo wyrobione gniazd kwadratowe w które wchodzi linka prędkościomierza. Niestety ten typ silnika - w tym motocyklu jest założony starszy silnik z roku 57/58 - ma napęd prędkościomierza oparty o  10 zębów a nie 11, jak standardowo. Okazało się, że pasuje napęd od.. Jawy 500 OHC !
Ostatnimi etapami renowacji była naprawa zdewastowanej osłony łańcucha. Było co spawać i co szlifować. Efekt wyszedł jednak bardzo dobry.
Ostatnimi etapami renowacji była naprawa zdewastowanej osłony łańcucha. Było co spawać i co szlifować. Efekt wyszedł jednak bardzo dobry.
Ostatnimi etapami renowacji była naprawa zdewastowanej osłony łańcucha. Było co spawać i co szlifować. Efekt wyszedł jednak bardzo dobry.
Ostatnimi problemami motocykla było ładowanie. Na początku było, po kilku kilometrach zaczęło zanikać. Długo trwało szukanie przyczyny, wymieniony został wirnik, stojan został przewinięty, dokupiłem elektroniczny regulator napięcia. Były też problemy z kontaktem masowej szczotki w korpusie prądnicy - które chyba tylko cudem wyśledziłem. Ostatecznie motocykl odzyskał ładowanie.
I to byłby koniec tej historii.




 
  • Galeria
  • Kontakt
  • Nasze pojazdy
  • O nas
  • Polecane strony
  • Ślub w stylu PRL
  • Strona główna
  • W miniaturze
  • Warsztat


    
miszu.pl