Zaloguj


M72 rok 1955, projekt „Franek”. Renowacja w klimacie vintage.

Całościowy projekt renowacji M72 „Franek”, w stylu vintage. Będzie realizowany etapami, bez pośpiechu. Syn Franek dopiero dorasta. Prace zaczną się od renowacji zespołu napędowego.

Tak wygląda materiał wejściowy.
Tak wygląda materiał wejściowy.
Na początek będzie restaurowany zespół napędowy.
Będzie co czyścić.... Pokrywa zapłonu leżała najprawdopodobniej luzem na ziemi długie lata - stąd te wżery.
Silnik jest w średnim stanie. Jeden tłok ze śladami zatarcia i podmienionym cylindrem, wał korbowy - jeden korbowód w stanie bardzo dobrym a drugi z dużymi luzami poosiowymi i luźną tulejką sworznia...
Piętrzy się góra elementów do mycia. Pokrywa zapłonu jest wyłamana i pęknięta. Niestety są one nienaprawialne (niespawalne). Na foto także - odkręcenie sprzęgła wymagało dospawania 4 nakrętek gdyż śruby były zbyt zniszczone aby je odkręcić.
Zabieraki tarcz sprzęgłowych są na wykończeniu. Kto i czym tak dokręcał nakrętkę koła zamachowego - oto jest pytanie. I dalsza rozbiórka i szlam olejowy wszędzie....
Części po pierwszym myciu. Misa olejowa jest mocno pogięta, ma porozrywane krawędzie - nie wiem czy uda się uratować. Oj, obawiam się, że wiele elementów w tym silniku będzie jak to sitko filtracyjne pompy oleju....
Opis wkrótce.Zanim wyślę wał korbowy do regeneracji trzeba dotrzeć oba stożki do siebie. I wał gotowy do wysyłki.
Skrzynia biegów. Zewnętrzne oględziny ujawniły nieoryginalny, dorabiany wycisk sprzęgła oraz zupełnie luźne na wałku widełki zdawcze. Niestety nowe widełki są nieosiągalne na rynku.
Skrzynia biegów. Zewnętrzne oględziny ujawniły nieoryginalny, dorabiany wycisk sprzęgła oraz zupełnie luźne na wałku widełki zdawcze. Niestety nowe widełki są nieosiągalne na rynku.
Na szczęście wewnątrz brak korozji. Przyjrzyjmy się sprzęgłu...
Zabieraki na wykończeniu, same tarcze również. Nity uszkodziły środkową przekładkę sprzęgła.
Otwory na kołki sprzęgła w przekładkach też są rozbite. Odma - do regeneracji zdecydowanie. Zanim to będzie zrobione trzeba obrobić samą odmę usuwając jej owalizację.
Czyszczenie odrzutników oleju. Misa jest mocno zmęczona życiem - pogięta i porwana na brzegu. Trzeba spawać i prostować. I po naprawie...
Rozrząd i wałek jest OK - pozostanie. Wadą wałka rozrządu jest skorodowana krzywka zapłonu. Być może Inwestor zdecyduje się na zapłon elektroniczny i będzie po problemie. Na foto także  - obróbka, czyszczenie pierwszych elementów silnika...
Elementy po pierwszym myciu...
Skrzynia wymaga spawania - uszkodzenia w okolicy napędu prędkościomierza. Jest też jakiś problem z otworem w którym obraca się napęd prędkościomierza - zajmę się tym później.
Obróbka tylnej podpory wału pod simmering. I czyszczenie. I dopiero po czyszczeniu i myciu chemicznym okazało się, że była to strata czasu - podpora jest popękana (oprócz tego, że była dziubana aby zacieśnić pasowanie z łożyskiem).
W głowicach czyszczę przez piaskowanie komory spalania i frezuję przylgnie śrub. Pozostała powierzchnia głowic jest tylko myta chemicznie aby zachować autentyczny wygląd.

Wałek rozrządu ma owalizację tylnej podpory rzędu 5 tysięcznych a więc pomijalnie małą. Udało mi się zdobyć inną, pełnowartościową podporę wału.
Korpus skrzyni biegów po czyszczeniu gwintów i ostatecznym myciu chemicznym.
Naprawa przedniego dekla. Wygląda fatalnie ale jest autentycznie zjedzony!
Po pierwszym myciu czas na wykręcenie szpilek, czyszczenie gwintów i inne obróbki bloku. Okazało się, że nie ma gwintowanego kołka w magistrali olejowej. W związku z czym olej nie docierał do przedniego łożyska i rozrządu. Ciekawe. Jak widać otwór do smarowania lewego cylindra też jest zapchany. Bardzo ciekawe...
W bloku trzeba było frezować wszystkie boczne przylgnie ze względu na powygniatane powierzchnie. Ponieważ wewnątrz bloku są ślady fabrycznego spawania odlewu decyduję o piaskowaniu wnętrza i doszczelnieniu emalią chemoodporną.
W międzyczasie obróbka popychaczy, doczyszczanie śrub głowicy (bo mają być stare - vintage) i przegląd pompy oleju.
Blok po ostatecznym myciu chemicznym. Można wklejać szpilki (klej je zablokuje i doszczelni), można też malować wnętrze silnika. Upierdliwością renowacji typu vintage jest fakt, że stare nakrętki nie idą do kosza a trzeba je naprawić - tutaj wszystkie nakrętki musiały mieć poprawione gwinty. To dość czasochłonne.
Szpilki od środka dodatkowo doszczelniam emalią chemoodporną. Trzeba także podwyższyć kieszeń zbierającą olej smarujący tylną podporę wałka rozrządu. Tu jest za niski odlew, ale to bardzo częsta przypadłość tych bloków. Wklejam fragment siatki na klej dwuskładnikowy.
Kolanka ssące. Wewnątrz korozja i na zewnątrz też. 4 godziny w kwasie Dequest zdejmują nadmiar korozji. Wnętrze piaskuję i zabezpieczam podkładem antykorozyjnym. Z zewnątrz specjalny środek zatrzymujący korozję.
W międzyczasie domywane są inne detale. Filtr powietrza wymagał naprawy i prostowania (był zniekształcony ze względu na zamontowany na motocyklu regulator typu kostka, który się nie mieścił). Detal po domyciu są zabezpieczane specjalnym środkiem zatrzymującym korozję.
Trzeba przygotować cylindry do szlifu. Ich wygląd ma być stary, trzeba natomiast zająć się wnętrzem. Z kanałów ssących i wydechowych trzeba usunąć stalaktyty i stalagmity żeliwne, przylgnie wypiaskować, gniazda sprężyn zaworowych też wypiaskować. Jak widać w cylindrach wydechowe gniazda zaworowe są skorodowane.
Obrobione i po myciu chemicznym. Podczas obróbki kanałów w cylindrach trzeba też zadbać o odpowiednie sfazowanie gniazd od strony napływającej mieszanki. Bardzo często są tam 1-2mm progi wynikające z niedokładnej produkcji i przesunięcia form odlewniczych.
Nowe Dynamo C na 12V. Aby je dopasować do koncepcji motocykla przelakierowuję korpus na czarno.
Koło zamachowe jest wyważone fabrycznie jako-tako. Jednak jest krzywo obrobione i ma bicie promieniowe wewnętrznych powierzchni a także bicie poosiowe. Ponieważ i tak wyprasowuję kołki sprzęgła do ich wymiany - podejmuję decyzję o obróbce całego koła i ponownym wyważeniu.
Po obróbkach, ponownie wyważone statycznie. Nowe kołki sprzęgła wprasowane.
I po malowaniu. Sprzęgło ma starą pokrywę zamykającą i nową przekładkę środkową oraz tarczę dolną. Brakuje jeszcze tarcz ciernych które są w regeneracji. Ślimakowy odrzutnik został stoczony o 2mm i została naprasowana reperaturka ze stali nierdzewnej - teraz można zastosować uszczelnienie simmeringowe zamiast filcu.
Tracze sprzęgłowe po regeneracji okładzinami LUK. Po pomiarach zdecydowałem o wymianie tylko jednego zabieraka - został zanitowany nowy.
Wał po regeneracji.
Otwór odmy w deklu został wytoczony i została wprasowana reperaturka z aluminium.

Kontrola dystansowania napędu pompy oleju względem korka - jak w 50% przypadków jest za duży luz - w granicach 1,4mm. W związku z tym wykonuję w korku gwint i wytaczam z brązu kamień dystansowy z gwintem. Następnie wkręcam to na klej do gwintów w korek. Na foto także - dorobiona nowa tuleja podporowa wałka rozrządu, oczywiście z fragmentarycznym podcięciem rozprowadzającym olej.
Czas na zmieniacz biegów z dźwignią. Jest tu wysyp problemów  - zużyta główna oś dźwigni, zużyty i luźny kołek współpracujący z tzw.lizakiem, zużyty lizak, znaczne luzy na osi wewnętrznego zmieniacza. Przyjrzyjmy się osi zmieniacza - ktoś tu narobił niezłego bigosu. Nie wiem czy uda się to uratować...
Wytaczanie dekla by przerobić łożyskowanie dźwigni na łożyska toczne - zamiast tulei z brązu. Dźwignia została wyprostowana, ma wspawaną nową oś pod łożyska i do tego dotoczony nowy kołek współpracujący z tzw. lizakiem. Na foto także - próba uratowania osi wewnętrznego zmieniacza - udana!
Teraz elementy skrzyni biegów. Wałek kopniaka jest w dobrym stanie, natomiast uszkodzona jest oś pieska, sprężyna pieska jest pęknięta i jest jakiś problem z kołkiem podpierającym zapadkę. Na foto także - próba obróbki bieżni simmeringu na wałku sprzęgłowym - niestety nie uda się zachować oryginalnej średnicy 32mm ze względu na znaczne zużycie. Przetaczam pierścień na wymiar 30mm i będę musiał poszukać odpowiedniego simmeringu...
Wałek kopniaka gotowy - nowa oś pieska, nowa sprężyna i kołek, nowa tuleja z brązu koła rozruchowego. Na foto także - kontrola prawidłowości wykonania gniazda simmeringu. Jak często gniazdo jest wykonane niewspółosiowo do łożyska (przesuniecie 0,5mm). W związku z  tym wytaczam nowe gniazdo powiększając średnicę simmeringu z 45mm na 47mm. Dekiel typu
Czas na regenerację mech.ręcznej zmiany biegów. Otwór w deklu jest zużyty, oś wyrobiona, otwór w dźwigni ręcznej - też wyrobiony.  Najpierw obróbka gniazda ręcznej dźwigni w deklu. Następnie napawanie osi tzw.gitary i toczenie na nadwymiar aż 12,55mm.
Oś tzw.gitary w nadwymiarze 12,55 pozwala na naprawę otworu w deklu oraz w ręcznej dźwigni zmiany biegów (rozwiercenie i usunięcie owalizacji). Na foto także - kontrola poprawności (współosiowości) powierzchni gniazda łożyska wałka sprzęgłowego. Jest OK więc wytaczam zużyty otwór tłoczka wycisku i naprawiam go dorobioną wkładką ze stali nierdzewnej.
Teraz problematyczny blok skrzyni. Było tu wyrwane mocowanie napędu prędkościomierza... Jest już pospawane, trzeba to jednak obrobić. Najpierw frezowanie wstępne...
Gniazdo w którym siedzi tzw.obsadka linki prędkościomierza jest zbyt płytko fabrycznie wykonane. Podejrzewam, że to właśnie było przyczyną uszkodzenia bloku skrzyni - linka prędkościomierza (płetwa) wysunęła się z napędu bo była zagłębiona tylko na 1-2mm i potem już poszło lawinowo... Rozważałem 3 metody naprawy - zdecydowałem się na podwyższenie o 4mm nowego wałka napędu prędkościomierza. Do przedłużenia wykorzystałem wałek stary, zużyty. Spawanie obu wałków wykonałem metodą
Ponowne montowanie i dystansowanie zatrzasku tzw.gitary (z użyciem lusterka). Do wałka kopniaka wytoczyłem nową tylną tuleję z gniazdem pod współczesny simmering zamiast tzw.placka. Na foto także - kontrola położenia kopniaka w pozycji spoczynkowej. Jest OK. Sam kopniak musiałem standardowo naciąć w miejscu osadzenia na wałku, sprasować hydraulicznie, pospawać dużym prądem i ponownie rozwiercić na nominalny wymiar 20mm (otwór w kopniaku był znacznie zowalizowany).
Filtr powietrza otrzymał nowa uszczelkę na styku z blokiem skrzyni i nowy wkład filtracyjny, nasączony olejem. I filtr gotowy do założenia...
Dźwignia wycisku jest paskudna ale taka zostanie. Naprawię elementy odpowiedzialne za jej łożyskowanie. Na foto - po naprawie. Wspawana dotoczona dolna część  dźwigni, do tego nowy trzpień wykonany ze stali nierdzewnej.  Na foto także - dystansowanie wałka kopniaka w korpusie. Jak widać wnętrze skrzyni doszczelnione jest także emalią chemoodporną.
I właściwie wszystko jest gotowe do tego by przystąpić do składania skrzyni biegów tylko... no właśnie, brak łożysk. Firma która mnie zaopatruje w łożyska typu otwartego zwleka z realizacją zamówienia złożonego jeszcze przed Świętami w grudniu. Do cholery!
Nowa instalacja elektryczna w bawełnie.
Prace ponownie ruszyły. Dystansowanie przedniego łożyska wału w stalowej wkładce, montaż rozrządu, montaż tylnego dekla i zabezpieczenie specjalnym drutem. Tuleję wałka rozrządu dodatków doszczelniłem (po wprasowaniu na klej) emalią chemoodporną.
Montaż koła zamachowego i dokręcenie odpowiednim momentem. Montaż sprzęgła...
Montaż pompy oleju i nowej siatki filtracyjnej. Montaż misy olejowej  - ma być vintage więc z użyciem oryginalnych śrub. Misę olejową musiałem polakierować ponieważ jest to blacha głębokotłoczona i bardzo szybko koroduje wgłąb.
Jutro montaż zaworów, tłoków i cylindrów.

Dynamo C, polakierowane i z pocynkowaną opaską wygląda zbyt nowo na silniku w stylu vintage... Trochę kwasu i małe czary-mary i dynamo wygląda gorzej. Znaczy lepiej :)
Kontrola pracy odmy (trzeba było powiększać otwór prowadzący). Odma ma luz wzdłużny 0,85mm. To za dużo - dotaczam więc podkładkę z brązu o grubości 0,55mm. Na foto także - kontrola wagi tłoków (nie była konieczna korekta). Mimo, że zapłon będzie założony elektroniczny to wykorzystując zdjęte głowice oznaczam na kole zamachowym GMP o punkt zapłonu przyspieszonego - przyda się na później.
I silnik gotowy. Czekam jeszcze na gaźniki i zapłon elektroniczny.
I silnik gotowy. Czekam jeszcze na gaźniki i zapłon elektroniczny.
I silnik gotowy. Czekam jeszcze na gaźniki i zapłon elektroniczny.
Inwestor przywiózł chińskie PZ-ty z dawnej produkcji. Oj, dawno już takich nie widziałem. Najpierw jednak rozbiórka, przegląd otworów i planowanie przylgni bo, jak widać, krzywe...
Są już łożyska więc można kontynuować składanie skrzyni biegów. Dystansowanie wałków w korpusie, kontrola zazębienia kłów z wykorzystaniem dekla kontrolnego.
I skrzynia gotowa. Stara na zewnątrz, nowa wewnątrz.
I skrzynia gotowa. Stara na zewnątrz, nowa wewnątrz.
Przeróbka zabieraka od K750 na wersję M72. Potem obróbka - także bieżni pod simmering. Motocykl będzie wyposażony w zapłon elektroniczny z powodu zaawansowanej korozji krzywki zapłonowej.
Zapłon zainstalowany, instalacja WN dorobiona. Aby zainstalować cewkę pod deklem trzeba było wykonać sprytny uchwyt. Oryginalna cewka WN została umyta, zakonserwowana i będzie na silniku jako atrapa.
No to czas na dyfer...
Jest tu strasznie... kilogramy smaru...
Pokrywa dyfra jest do wymiany - jest z wlewem i ma, tradycyjnie, luźną stalową obsadę tulejek suwaka. Uzębienie dyfra jest w b.dobry stanie i będzie do dalszego wykorzystania. Łożysko igłowe wałka atakującego samo się wysunęło z korpusu. To zły znak bo najprawdopodobniej wyrobione jest gniazdo w karterze.
Jak to umyłem - nie wiem...
Wałek był chyba dość niedawno wymieniony. Krzyżak jest w doskonałym stanie podobniej jak bieżnia simmeringu na widełkach. Świetnie!
Wytaczanie obudowy dyfra pod współczesny simmering, wytaczanie wkrętki dyfra pod znormalizowany simmering. Oś tylna jest krzywa i wymaga prostowania w prasie.
Sprężyny przepiaskowane i zapodkładowane zanurzeniowo. Szklanki osłonowe ponaprawiane,naprostowane, miejsca spawań podlakierowane. Podobnie jak szklanka osłonowa krzyżaka - polakierowana i postarzona. Suwak lewy domyty z kilogramów smaru, obrobiony, nowe tuleje ślizgowe. Wałek napędowy oczyszczony, pierścień oporowy dorobiony.
Oryginalne sztyce nie są mocno zużyte jednak były słabo dokręcone w ramie, w dolnych odkuwkach - co widać po ich końcówkach. Dorabiam więc nowe, hartowane, z końcówkami w nadwymiarze 0,15mm. Podejrzewam, że odkuwki w ramie też będą wymagały naprawy lub obróbki.
Wszystkie elementy dyfra i tylnego zawieszenia obrobione. Obudowa dyfra jest w szlifierni i czeka na obróbkę bieżni zabieraka. Jak będzie gotowa - będzie można składać dyfer.

Do oleju stosuję od jakiegoś czasu dodatek molibdenowy (stąd barwa oleju). Ponieważ prawy cylinder nie był jeszcze przykręcony na gotowo - zdejmuję go i napędzając pompę oleju mogę sprawdzić prawidłowość pracy układu olejenia. Olej wypływa z przedniej, tylnej podpory wału, układu rozrządu oraz kanałem w lewym cylindrze. Jest więc OK i można zakładać prawy cylinder.
Nowe gumy w układzie dolotowym, montaż kolektorów dolotowych.
Ponieważ w dyfrze był niewłaściwy dekiel - z wlewem oleju - Inwestor kupił inny używany. Niestety, standardowo używany dekiel miał luźną stalową obsadę tulejek, dodatkowo brak było szklanki osłonowej (wyrwana z odlewu).  Pokrywa została naprawiona poprzez wstawienie nowej wkładki stalowej, dodatkowo dorobiłem nową szklankę osłonową z wywinięciem. Następnie polakierowałem co trzeba w kolor i postarzyłem. Teraz dekiel wygląda jak od tego motocykla.
Tuleja dyfra rozszlifowana. Teraz montaż wstępny i chwila emocji - ponieważ wszystko jest spasowane na 2-3 setki nawet najmniejsza niedokładność obróbcza obudów (fabryczna) spowoduje ciężkie obracanie się zabieraka dyfra.  Na szczęście jest OK. Teraz montaż koła talerzowego na zabieraku.
Otwór rozpieraka jest zużyty. Rozwiercam go i naprawiam wytoczoną tuleją z brązu. Szczęki hamulcowe oklejam nowymi okładzinami. Następnie toczę je pod pożądany wymiar.
Dyfer i lewy suwak gotowe. Podobnie jak wałek napędowy.
Dyfer i lewy suwak gotowe. Podobnie jak wałek napędowy.
Czas na lampę z dodatkami. Z lampy intensywnie łuszczy się lakier.
Lampa jest trochę nietypowa. Nie ma podświetlenia prędkościomierza (ma za to podcięcie w odbłyśniku wzorem dawnych lamp), ramka lampy jest łączona a oprawka żarówki ma dodatkową wtyczkę.
Ma też nietypową wklejkę wewnątrz. Prędkościomierz jest sprawny ale ma uszkodzone miejsce mocowania linki prędkościomierza. Ktoś też wywiercił dodatkową dziurę na dole. Lampa była już lakierowana i mocno się łuszczy.
Ramkę lampy wymoczyłem w kwasie co zdjęło korozję. Ponieważ wiem, że oryginalnej farby na lampie nie rusza chemia do zdejmowania lakieru postanowiłem spróbować usunąć wierzchnią warstwę. To była bardzo dobra decyzja. Po zdjęciu lakieru ukazała się oryginalna farba z patyną rdzy. Na foto także - podtaczanie uszkodzonej części licznika.
Licznik po naprawie. Zakonserwowany, nasmarowany. Udało się wykorzystać oryginalny pierścień rozpraszający i oryginalną szybkę.
Odbłyśnik po regeneracji. Lampa złożona i zakonserwowana. Brakuje tylko stacyjki. Było też sporo zabawy z wymianą przewodów we wtyczce do żarówki ale udało się.
Przyjrzyjmy się zbiornikowi. Schowek jest mocno skorodowany, z licznymi wżerami. Blachy gumowych boczków są silnie skorodowane a wszystkie śruby trzeba było odwiercać.
Pierwsze piaskowanie ujawniło spore wżery i liczne dziury w zbiorniku. Ponieważ jest to zbiornik cynowany nie będę próbował zaspawania tych perforacji. Podejmę próbę lutowania.
Zbiornik udało się z powodzeniem zalutować - na foto miejsca napraw po obróbce i ponownym piaskowaniu. Następnie zbiornik trafił na 8 godzin na maszynę rotacyjną. Łamany śrut staliwny usunął utlenioną powierzchnię cynku wewnątrz zbiornika i wyczyścił go. Po tych zabiegach - ostatnie sprawdzenie szczelności. Jest OK. Można myć chemicznie i na koniec acetonem.
Przed malowaniem wnętrza - czyszczenie gwintów i kontrola drożności rurek wyrównujących. Obie są zapchane na amen. Jedyna opcja to mały nawiert, czyszczenie mikrofrezem i zaspawanie otworów.
Zbiornik wymalowany wewnątrz emalią chemoodporną. Zapodkładowałem także schowek i naprawiane boki zbiornika. Są też już niezbędne nowe elementy do zbiornika.
Można brać się za siedzenia....
Będzie co czyścić, będzie co naprawiać. Sprężyna kierowcy jest rozciągnięta a regulacja wkręcona już do końca - trzeba ją wymienić.

Rzut oka na gotowy zbiornik. Kranik zdystansowany, elementy pomontowane, powłoka lakiernicza zakonserwowana.
Tzw.samoloty są standardowo zniszczone.
Naprawa tzw.samolotów na specjalnym przyrządzie - wycięcie i wspawanie reperaturek. Łożyskowanie tylnego siodła na bazie dotoczonej nowej tulei z brązu i hartowanego sworznia.
Tzw.samoloty naprawione, obrobione, pryśnięte lakierem i postarzone.
W rączce do tylnego siedzenia trzeba zredukować otwór z 10 na 8mm (wspawanie dotoczonych tulejek) i w zupełnie innym miejscu wykonać wypust blokujący. Głupiego robota.
Naprawa łożyskowania sprężyn obu siodeł jest dość pracochłonna. Zdjęcia z innego projektu.
Naprawa łożyskowania sprężyn obu siodeł jest dość pracochłonna. Zdjęcia z innego projektu.
Naprawa łożyskowania sprężyn obu siodeł jest dość pracochłonna. Zdjęcia z innego projektu.
Łożyskowania naprawione, szukam jeszcze brakującej sprężyny. Wtedy obie na nowo polakieruję. Gumy siedzeń zostały przesypane pyłem korundowym i porządnie wymyte chemicznie. Następnie zostały odżywione. Wyglądają świetnie jak na prawie 70 lat.
Czas na tę stajnię Augiasza. Na kierownicy jest zamontowany dodatkowy przełącznik świateł bo oryginalny jest uszkodzony.
Najpierw mycie i przesypanie pyłem korundowym detali aby zobaczyć co tu się dzieje. Z kierownicy usunąłem wykwity rdzy kombinacją różnych metod.
Pierścień osadczy rolgazu jest zniekształcony i rozbity. Wytaczam go i wprasowuję wykonaną reperaturkę z aluminium. Teraz ma luz na kierownicy w granicach 0,3mm a nie 1,5mm. Kostka rolgazu też wymaga wymiany.
Klamki zatulejowane, śruby - osie przetoczone, reszta osprzętu poddana odświeżeniu i odpluskwieniu. Gotowy podzespół idzie na półkę.
Dobra,, teraz błotnik. Aż sam się go boję. Wszystko pokręcone, powyginane.Lampka jest to poprawy, jedna z części zawiasu jest wyrwana i przykręcona. A wszystkie naprawy trzeba zrobić tak aby zachować jednak vintage\\'owy wygląd.
Dół błotnika to spuchlizna korozyjna i szpachla wepchnięta w dziury.
Najpierw lampka. Ktoś przylutował na zewnątrz pierścień szkła. Trzeba to wyciąć, obrobić, odzyskać szkło, dorobić dolne białe szkiełko. Do naprawy wykorzystam nowy pierścień aluminiowy z mojej produkcji. Co prawda otwór w lampce jest też podiablony i rozszlifowany przez kogoś na większy wymiar - ale udało się to złożyć w estetyczną całość. Wnętrze lampy lakierowane na srebrno aby zwiększyć intensywność świecenia.
Po odwierceniu dolnego wzmocnienia - dziury. I etapy naprawy - częściowe piaskowanie obszaru naprawy, wstawki wspawane do styku, zabezpieczenie sprajem Forch powierzchni na których będą za chwilę wgrzane nowe wzmocnienia.
I po naprawie. Do wspawania wytyczonego na nowo zawiasu musiałem usunąć oryginalną osłonę blaszaną. Po wspawaniu zawiasu dorabiam nową i ponownie wgrzewam w błotnik. W międzyczasie lakieruję i postarzam gotowe już sprężyny.
Odświeżanie i konserwacja innych elementów błotnika. Mocowanie tablicy trzeba było poprostować na prasie. I błotnik gotowy. Okolice zawiasu, miejsca napraw, podmalowane i postarzone.
I druga część błotnika. Miejsca naprawa obrobione, podmalowane i postarzone. Błotnik w całości zakonserwowany antykorozyjnie.

Po założeniu bagażnika miejsce naprawy okolic zawiasu zupełnie nie rzuca się w oczy. Wspawując zawias złożyłem go z poprawną szczeliną  jednak jak widać na foto pałąk mocujący jest dramatycznie krzywo wspawany - najprawdopodobniej w fabryce. Podejrzewam, że przy montażu do ramy będzie jeszcze konieczność wycięcia go i poprawnego wspawaniu. Ehhh..
Czas na sygnał.
I podczas renowacji. Chromowana rozeta wymoczona w kwasie co usunęło wykwity korozji. Złożony, odświeżony, zakonserwowany i wyregulowany.
Inwestor dowiózł ramę z przednim zawieszeniem. Aby domyć ramę, a zwłaszcza okolice główki ramy, trzeba było zastosować łączoną metodę mycia - nagrzewanie palnikiem miejsc z warstwą twardego smaru o grubości 5mm i szybkie mycie ciśnieniowe. Ale udało się doczyścić. Stan misek główki ramy - bardzo dobry. Wyłamany jest jednak ogranicznik skrętu.
Odświeżenie oryginalnej tabliczki znamionowej.
Dolna półka jest w niezłym stanie, choć gniazdo dolnego łożyska jest standardowo wyrobione...
Górna półka. Co nietypowe otwór bardzo mało zużyty - jedynie na 0,2mm. Szkoda jest go rozwiercać o cały milimetr na nadwymiarową nakrętkę. Napawuję więc nakrętkę nominalną, obrabiam na wymiar +0,4 a zużyty otwór zabielam.
Czasochłonna regeneracja dolnego gniazda łożyska. Toczenie na podwymiar, naprasowanie na klej dorobionej reperaturki i toczenie ostateczne. Z użyciem mikrometru aby uzyskać wcisk nowego łożyska na poziomie 2-3 setek. Po naprawach zabielam także bieżnię amortyzatora skrętu.
Półki uratowane. Miejsca osadzenia lag zawieszenia wypiaskowane z rdzy i zagruntowane. Całe półki zakonserwowane specjalnym środkiem. Mały lizak amortyzatora skrętu przetoczony, do tego dorobiona tuleja centrująca z ertalonu.
Obie chorągiewki posiadały dziury, najprawdopodobniej po kierunkowskazach. Trzeba to było zaspawać, obrobić, poszpachlować, polakierować i postarzyć. Szklanki osłonowe przedniego zawieszenia też wymagały naprawy, obróbek i lakierowania. I postarzenia oczywiście.
Wyszło całkiem nieźle. Portki przedniego zawieszenia były w zaskakująco dobrym stanie i nie wymagały napraw. Wszystkie elementy zostały wewnątrz przepiaskowane z rdzy i zagruntowane. Oryginalny lakier został odpowiednio zakonserwowany.
Czas na ramę. W ramie jest do wymiany wzmocnienie w okolicach akumulatora. Ale najpierw wspawanie nowego ogranicznika skrętu, nowych rozet (po wycięciu starych) i obróbka bocznych przylgni silnika w ramie. Do tego wspawanie wzmacniających tulei w mocowanie podstawki centralnej.
Stare, dziurawe wzmocnienie zostało wycięte a resztki wyfrezowane. Korozja została usunięta. Na szczęście brak dziur. Miejsce naprawy zabezpieczone sprajem miedziowym Forsch, wytłoczone jest już także nowe wzmocnienie. Wzmocnienie wspawane, pomalowane i postarzone. Prawie nie widać ingerencji.
Rama zakonserwowana antykorozyjnie.
Przednie zawieszenie domyte. Jedna z lag jest lekko krzywa i ma spore wyrobienie. Najprawdopodobniej od wkrętki sprężyny gdyż jest to poza zakresem pracy zawieszenia. Zobaczymy czy uda się oszlifować te lagi.
Zdecydowałem o wypiaskowaniu części elementów związanych z ramą. To ułatwi naprawy. Na foto - ktoś jeździł motocyklem bez lub z niesprawną sprężyną i podstawka uległa przetarciu. Musiało to długo trwać bo rury są nabite pyłem z akermańskich stepów. Lub gliną z okolic Prypeci. Któż to wie. Podstawka po naprawie, prostowaniu uszu i wspawaniu wytoczonych tulei wzmacniających w osi obrotu.
Oś dźwigni hamulca wymagała napawania i obróbki a otwór rozwiercenia. Suwaki są zbieżne dołem na 3mm. Trzeba to poprawić siłownikiem hydraulicznym.
Rama nie jest idealna ale odchyłka na końcu sztycy pomiarowej 3mm to nie jest dramat.
Wytoczona nowa tuleja z brązu jako łożyskowanie siedzenia oraz hartowany sworzeń. Końcówki amortyzatora skrętu i górnego mocowania silnika były skrajnie zużyte - trzeba było je wyciąć i wspawać reperaturki. Na foto także - wspawane w ramę mocowanie regulatora napięcia od Dynama C.
Próba ogarnięcia tyłu. Zakładam koło od innej M72 aby sprawdzić też łuk błotnika. Nic tu się nie zgadza - najprawdopodobniej motocykl otrzymał uderzenie w tył, z boku. Po ustawieniu jako tako błotnika względem koła pałąk nie pasuje do ramy.

Po ustawieniu jako tako błotnika bagażnik sprawia wrażenie jakby był od innego motocykla. Wszystko przez zniekształcenia które najprawdopodobniej powstały po jakimś wypadku. Na foto - lagi po szlifie. Udało się zebrać tylko 0,3mm materiału. Jednak z lag została wyprostowana. Na jednej z lag pozostały miejsca z uszkodzeniem powierzchni ale jest to poza zakresem pracy tulei i uszczelniacza.
Trzeba odciąć pałąk od błotnika, zmodyfikować go i wspawać ponownie przy poprawnie ustawionym błotniku.
Bagażnik jest zniekształcony po obu stronach. Nie mam jak podejść z prasą by to skorygować. Jednak po dłuższym kombinowaniu udało się i bagażnik zaczął pomału pasować do otworów w błotniku.
Udało się. Silnik w ramie. Tył trzyma linię.
Udało się. Silnik w ramie. Tył trzyma linię.
Tył trzyma linię ale za to po zamontowaniu górnej półki okazało się że kierownica jest krzywa. Ładnie...
Hamulec nożny ogarnięty. Nowy sworzeń dotoczony z brązu z przodu, nowa przetyczka wykonana z brązy z tyłu.
Czas na golenie. Trzeba naprawić kostkę blokowania tarczy kotwicznej hamulca oraz obrobić przylgnię tarczy kotwicznej. Wszystkie elementy - zakrętki goleni, tuleje mocowania sprężyn itd - wymagają obróbki i naprawy  z powodu zużycia.
Golenie domyte, przylgnia zabielona na frezarce. Wkłady tłumiące po przeglądzie, wyprostowaniu prętów, obróbce elementów zaworów olejowych itd.
Elementy składowe goleni obrobione, brąz w cenie złota kupiony - można toczyć. Górne tuleje wykonuję z gniazdem pod simmering i rowkiem przytrzymującym olej.  I gotowe!
Zawieszenie przednie złożone. Po zamontowaniu w półkach trzeba było wykonać dystansowanie tzw.portek aby szklanki osłonowe nie zaczepiały o w/w podczas prasy zawieszenia. I można było założyć resztę elementów które czekały gotowe w magazynku.
Czas na przednią tarczę kotwiczną. Jest tu wyrobiona zewnętrzna przylgnia, przylgnia wewnętrzna również.
Co zadziwiające otwór rozpieraka nie jest rozbity i nadaje się do dalszej eksploatacji. Jedna ze sprężyn szczęk jest do wymiany.
Ze szczęk usuwam azbestowe okładziny, piaskuję i przygotowuję do naklejania nowych. Niestety jedna ze szczęk jest pęknięta i do tego krzywo odlana.
Przylgnia zewnętrzna splanowana, naprawiony zatrzask kulkowy regulatora linki, rozpierak złożony na smar miedziowy, bieżnia wewnętrzna napawana i stoczona. Z oklejaniem szczęk trzeba poczekać aż znajdzie się brakująca szczęka.
Inwestor dokupił brakujący regulator napięcia. Interesuje mnie tylko właściwie sztuka gdyż właściwy regulator jest pod zbiornikiem paliwa. Regulator został domyty, zakonserwowany, pasek masowy miedziany został dorobiony.
Inwestor dowiózł koła. Czy też coś kołopodobnego. Masa smaru, jeden z półbębnów ma najprawdopodobniej problem z otworami pod nyple - stąd podkładki.
To samo w obręczy. Po sprawdzeniu na maszynie do centrowania okazało się, że 3 obręcze są krzywe, jedna zaś jest prosta ale jest skorodowana na wylot. Także trzeba będzie kupić 4 sztuki nowych obręczy co komplikuje mocno temat - dochodzi lakierowanie i postarzanie wszystkich obręczy.
Etapy ratowania półbębnów. Ospawywanie zabieraków, malowanie wnętrz, zaspawywanie i owiercanie na nowo rozbitych otworów pod szprychy. Wreszcie toczenie.
Obróbki zrobione. teraz malowanie zewnętrzne z postarzeniem i przeróbka piast na normalne łożyska.

Piasty kół trzeba przerobić na współczesne łożyska ze zredukowaną średnicą wewnętrzną. Wymaga to wytoczenia na nowo wszystkich elementów wnętrza. Dość czasochłonne zajęcie. I piasty po złożeniu. Jak widać każdy z półbębnów ma inny kolor - trzeba to skorygować.
Falbany po lakierowaniu i postarzaniu. Bęben o gładkiej powierzchni trzeba było najpierw poddać procesowi
Nowy wydech i nowe felgi po piaskowaniu.
Wydech został zagruntowany antykorozyjnie, felgi zapodkładowane epoksydem z fosforanem cynku.
Na felgi następnie została miejscowo naniesiona struktura przypominająca grubą rdzę. Potem lakierowanie i kilkuetapowe postarzanie wizualne. Wyszło całkiem ciekawie jak na nowe felgi. Choć cały proces jest cholernie czasochłonny...
Teraz trzeba postarzyć w kwasie tę górę szprych...
Najpierw kwas, potem kąpiel zobojętniająca, potem płukanie i suszenie. Wszystko po to by fabryczny ocynk lekko przyciemnić. Gwinty szprych przed montażem zostały zanurzone w roztworze wosku do konserwacji profili zamkniętych.
Zaplecione. Teraz czas na centrowanie...
Jest chwila na zajęcie się przednim błotnikiem. Korozja na dole zostanie ale trzeba wyprostować płetwę a także doprowadzić do ładu cały błotnik. Błotnik jest zwichrowany i zniekształcony w przedniej części chyba na skutek kolizji.
Koła po centrowaniu...
Inwestor przywiózł 3 nowe oryginalne opony T-37 i jedną używaną. Najpierw usunięcie nadlewów... i montaż na koła.
Jeszcze przetaczanie szczęk przedniego hamulca wcześniej naklejonych i montaż instalacji elektrycznej z Dynamem C.
Montaż przodu, montaż kół, linek i różnych detali....
I można zdejmować ze stanowiska...
Pasowanie wydechu. Po włożeniu kolanek do cylindrów płetwa błotnika zawadza o rury wydechowe. Oczywiście mogę przyciąć rury w miejscu wejścia do cylindra ale to spowoduje przesunięcie łącznika do tyłu i zasłonięcie korka spustowego. Jedyna rada - cięcie całego wydechu i pasowanie na nowo. Na foto - w podstawkę centralną wspawałem pręt do otwierania. Podstawka została polakierowana i postarzona.
Pocięty, dogięty, pospawany, popasowany, polakierowany.
I pierwsze kilometry już zrobione.
I pierwsze kilometry już zrobione.

Inwestor dowiózł wózek boczny. Niektóre elementy są w stanie rozsypki... Pierwszy raz widzę tak poniszczony błotnik.
Gondola, a właściwie jej podłoga, jest w stanie zapaści...
Ponieważ czas przeznaczony na przywrócenie wózka bocznego do sprawności technicznej jest bardzo ograniczony (za 2 tygodnie Rotor), będę musiał przemyśleć technikę naprawy szybkiej i skutecznej. Na prawdziwą naprawę będzie czas zimą, teraz trzeba ją wzmocnić w newralgicznych punktach tak by przeżyła najbliższą imprezę.
Pracochłonne rozbrajanie ramy wózka bocznego. Najpierw demontaż obudowy osi wahacza a następnie tulei naciągowej. Z tą drugą sprawa była bardzo trudna i dopiero dospawanie 3 metrowej sztangi i zablokowanie ramy 4 metrową belką przyniosło rezultat.
Trwają prace nad detalami ramy. Piaskowanie, malowanie, czyszczenie gwintów itd...
Trwają prace nad detalami ramy. Piaskowanie, malowanie, czyszczenie gwintów itd... Uchwyty gondoli trzeba poprostować na prasie. Do tulei naciągowej trzeba dorobić i dospawać język który był urwany.
Jest pewien problem z tzw.fajką.  Pijany spawacz w fabryce krzywo ją pospawał. Trzeba ją będzie pociąć, skorygować i pospawać na nowo. Wałek wahacza jest zużyty ale prosty - a to najważniejsze. Zobaczymy czy da się go jeszcze obrobić czy wymaga napawania. Korpus z tulejami jest uszkodzony - puszcza spaw przy flanszy.
No, zobaczmy co przyniesie przetoczenie wałka. Decyduję się na toczenie ceramicznym nożem a nie oddanie do szlifu ze względu na krótki termin naprawy wózka bocznego. Jest nieźle, zachowując minimalną średnicę 30,1mm udało się uzyskać właściwie równą powierzchnię, z małym ubytkiem na końcu. Trzeba będzie dorobić nowe tuleje z brązu i będzie OK.
Naprawa i regeneracja dalszych detali. Lampa wózka była pozbawiona odbłyśnika - trzeba było dorobić nowy odbłyśnik. Lampa tylna ma zregenerowane wnętrze.
Oprawa osi wahacza pospawana i przygotowana do dalszych prac. Fajka została rozcięta, skorygowana została jej geometria - następnie spawanie, szlif, wykończeniówka, lakier, postarzenie. Resory zostały rozebrane na czynniki pierwsze. Pióra zostały umyte, wypiaskowane, krawędzie ogratowane. Następnie solidne gruntowanie antykorozyjne.
Detale po malowaniu.
Rama wózka po spawaniu uszkodzeń, planowaniu podstaw pod resory i konserwacji antykorozyjnej.
Rama wózka po spawaniu uszkodzeń, planowaniu podstaw pod resory i konserwacji antykorozyjnej.
Resory złożone na smar grafitowy i polakierowane.
Dotoczone nowe tuleje z brązu. Teraz trzeba je wprasować w oprawę i rozwiercić rozwiertakiem nastawnym na pożądany wymiar ostateczny. Na foto także - kontrola geometrii wahacza. Obawiałem się, że jest krzywy ale to tylko złudzenie. Jest po prostu krzywo odlany ale obrobiony mniej więcej dobrze - odchyłka na długości osi wynosi 0,5mm zarówno w poziomie jak i pionie. Akceptowalnie. I łożyskowanie złożone. Oprócz nowych tulei ślizgowych także pierścień współpracujący z filcem został obrobiony. I szereg innych prac zostało wykonanych by wyglądało to i pracowało dobrze.
Teraz trzeba się zabrać za belkę podgondolową. Jest skrzywiona, do wymiany są filce oraz tuleje w ślizgach. Do tego jest jakiś problem z wymiarem belki - ślizgi są za szeroko (o 1cm) rozstawione przez co resory były niewłaściwie ustawione i mocno się zużywały boczne powierzchnie piór resorów. Trzeba to będzie poprawić.
Najpierw obróbka bocznych powierzchni ślizgowych (paskudnie zużytych) na dorobionym trzpieniu. Następnie obróbka śrub-osi i dorobienie tulei z ertanolu zamiast gumy. Teraz trzeba dorobić nowe podkładki boczne też z ertalonu.
Odkuwki ślizgów ogarnięte, wypiaskowane, polakierowane i postarzone. Wklejone i przynitowane nowe filce ślizgowe, nowa kalamitka. I belka gotowa, udało się zmniejszyć rozstaw ślizgów poprzez odpowiednie obróbki i dystansowanie. Jeszcze trzeba przyciąć zbyt długie osie- śruby.
Rama wózka gotowa. Do tego etapu już nie będziemy wracać w przyszłości.

Wracam do tematu błotnika koszowego. Jak widać jego wewnętrzny fartuch jest w stanie złym bardzo. Na początku miałem koncepcję by spawać lub zgrzewać te elementy. Jednak po dłuższym zastanowieniu...
...odwierciłem stare zgrzewy i usunąłem resztki fartucha. Z innego błotnika przeznaczonego na części odwierciłem fartuch który jest w dobrym stanie. Następnie piaskowanie i gruntowanie miejsc styku i zgrzewanie.  Do tego inne prace spawalnicze i małe szpachlowanie. Na koniec lakierowanie i postarzenie oraz konserwacja antykorozyjna. Z efektu jestem bardzo zadowolony...
...odwierciłem stare zgrzewy i usunąłem resztki fartucha. Z innego błotnika przeznaczonego na części odwierciłem fartuch który jest w dobrym stanie. Następnie piaskowanie i gruntowanie miejsc styku i zgrzewanie.  Do tego inne prace spawalnicze i małe szpachlowanie. Na koniec lakierowanie i postarzenie oraz konserwacja antykorozyjna. Z efektu jestem bardzo zadowolony...
Z gondolą był dłuższy bój. Z powodu licznych dziur i sporej korozji - aby wyratować tę gondolę na ten sezon - musiałem zastosować metodę łączoną łatania. Najpierw wspawałem reperaturki gniazd poduszek gumowych. Łaty wzmacniające i zasłaniające dziury były klejone na masę poliuretanową i punktowo spawane. Taka dziwna partanina. Na koniec obróbka, lakierowanie i postarzenie. Wyszło zaskakująco dobrze.
Z gondolą był dłuższy bój. Z powodu licznych dziur i sporej korozji - aby wyratować tę gondolę na ten sezon - musiałem zastosować metodę łączoną łatania. Najpierw wspawałem reperaturki gniazd poduszek gumowych. Łaty wzmacniające i zasłaniające dziury były klejone na masę poliuretanową i punktowo spawane. Taka dziwna partanina. Na koniec obróbka, lakierowanie i postarzenie. Wyszło zaskakująco dobrze.
Wnętrze zostało doczyszczone a podłoga polakierowana z postarzeniem.
Połączenie motocykla z ramą wózka..
I już w całości. Jeszcze parę szczegółów, poprawek i ustawienie zbieżności.
Gondola otrzymała jednak ostatecznie nowe siedzenia i nową kratkę pod nogi. Do tego nowa pompka i dywanik do bagażnika. Z ustawieniem zbieżności były duże problemy i trzeba było jeszcze głębiej podtaczać fajkę wózka bocznego. Dopiero po tych zabiega  zmniejszyłem zbieżność ze wstępnych 5cm do książkowych 1,5cm.
I to byłby koniec tej historii..




 
  • Galeria
  • Kontakt
  • Nasze pojazdy
  • O nas
  • Polecane strony
  • Ślub w stylu PRL
  • Strona główna
  • W miniaturze
  • Warsztat


    
miszu.pl