Zaloguj


Ural M61, rocznik 1960. Renowacja w stylu vintage.

W rzadkim kolorze! Na początku była koncepcja by motocykl odnowić całościowo, łącznie z lakierem. Jednak ostatecznie zwyciężyła opcja vintage. A więc do dzieła….

Materiał wejściowy.
Materiał wejściowy.
Materiał wejściowy.
Materiał wejściowy.
Materiał wejściowy.
Motocykl ma ciekawą kolorystykę siedzeń - są brązowe.
Materiał wejściowy.
Materiał wejściowy.
Materiał wejściowy.
Materiał wejściowy.
Widzę, że będzie jakiś problem z kołem wózka bocznego...
Częściowa rozbiórka i wyjmowanie zespołu napędowego.
No i na stole....
Ktoś już zaglądał pod pokrywy - są ślady skrobania nagaru. Silnik nie obraca się - powodem jest korozja gładzi cylindrowych i pierścieni.
Tak wygląda jeden z tłoków. CAŁE wnętrze silnika jest potężnie zanieczyszczone grubym osadem olejowym. Być może ktoś stosował zagęstnik do oleju lub olej od lokomotyw. Na foto także - tak wygląda silnik od strony rozrządu. Niestety gdy widzę śrubę od podpory wału leżącą luzem to wiem, że z blokiem będzie duży problem...
Stalowe gniazdo łożyska jest odkręcone - jedna ze śrub leży w korpusie luzem, druga jest do połowy wykręcona i oszlifowana przez koło rozrządu. Luźna podpora wału rozbiła bardzo znacznie aluminiowy blok silnika. Na foto także - kulminacyjny moment rozbiórki silnika czyli zdejmowanie misy olejowej. Mimo spuszczenia oleju misa była w połowie wypełniona dżemowatym szlamem olejowym. Domyć ten blok to będzie wyczyn.
Wał korbowy wyjęty, wstępnie wymyty - gotowy do wysyłki. Reszta elementów przygotowana do pierwszego mycia...
Czas na rozbiórkę skrzyni.
Czas na rozbiórkę skrzyni.
Ze skrzyni, oprócz wody, wycieka taka sama maź jak z silnika. Jeszcze nie miałem tak usmarowanego napędu na warsztacie. Umyć to to będzie sztuka. Na foto także - misy olejowej nie sposób domyć. Być może jest to jakiś wklejony asfalt - jedyna opcja to prostowanie i piaskowanie.

Po całym dniu mycia - wygląda czyściej, można kłaść na półkę.
Cylindry trzeba przygotować przed szlifem - demontaż szpilek, demontaż osłon popychaczy, piaskowanie przylgni cylindrów. I mycie. Teraz są gotowe do obróbek. Zobaczymy co wyjdzie podczas wytaczania - jeden z cylindrów ma spore wżery niestety...
Cylindry po szlifie. Wżery zostały usunięte ale trzeba było wykonać III szlif. Chwilowo projekt będzie wstrzymany na prośbę Inwestora.
Nowa instalacja w bawełnie dorobiona na podstawie oryginalnej instalacji.
Dokupiłem nową nadwymiarową podporę wału. Nadwymiar 0,5mm. Teraz można wytaczać blok.  Zanim to jednak nastąpi blok musiał być poddany kilkuetapowemu myciu ostatecznemu.
Wszystkie przylgnie zostały przepiaskowane pyłem korundowym aby usunąć pozostałości starych uszczelek. Podobnie komora olejowa - być może będę ją malował emalią chemoodporną.
Blok po wytoczeniu pod nadwymiarową podporę. Przylgnie cylindrów po sprawdzeniu - nie wymagają obróbki.
O matko! Mimo wcześniejszego umycia to nadal jest stajnia Augiasza. Wszystko jest pokryte niezmywalnym osadem olejowym.
Głowice nie przedstawiają się zachęcająco. W komorach twardy osad, w kanałach zgorzel. Dopiero piaskowanie pomaga. Widać też kolejne wady głowic...
W głowicach są znaczne progi w pod gniazdami zaworowymi, do tego jeden z kanałów ssących jest poniszczony (czym? dlaczego?). Na koniec się okazuje, że głowice są identyczne ale mają różną średnicę kanałów ssących. Ręce mi opadły, odłożę głowice na bok na razie, bo mnie coś trafi zaraz.
Głowice piaskuję od strony komór spalania, kanały ssące i wydechowe oraz przestrzeń dźwigienek zaworowych. Z zewnątrz są nieczyszczone, pełny vintage. Robię też podstawowy porting kanałów.  Na foto także - nie wiem czy coś uda się uratować z przekładek stalowych sprzęgła. Jest tu sporo rdzy.
Tarcze cierne mają po 6,8 i 6,5mm grubości - czyli są niewiele zużyte. Co z tego jednak jeśli nity są osadzone bardzo płytko i już zrównały się z okładziną azbestową.
Zabieraki są w niezłym stanie jednak jedna z tarcz jest wadliwie fabrycznie zanitowana (zabierak) co spowodowało odkształcenie tarczki stalowej.
Wszystkie elementy silnikowe trzeba przesypywać pyłem korundowym aby je skutecznie doczyścić.  Suchy osad którym są pokryte jest nie do domycia. Po piaskowaniu można dopiero dokonać weryfikacji co jest pordzewiałe, co zużyte, co pęknięte. Na foto także - czyszczenie odrzutników oleju z wału korbowego.
Popychacze zaworowe oczyszczone,  stopki obrobione, wszystko złożone na czysto. Pokrywy zaworów piaskuję od środka aby wychwycić wszystkie wady. Np. wady odlewnicze. Decyduję o pomalowaniu pokryw emalią chemoodporną aby je doszczelnić.
W głowicach przefrezowuję także przylgnie uszczelek nakrętek dociskowych. Na foto także - odma i jej piękne fabryczne niedoróbki.
Odma zabielona na tokarce, tzw.plaster oczyszczony, gwinty poprawione - można oddawać do wytaczania i tulejowania. W cylindry wprasowuję na klej oczyszczone osłony lasek popychaczy.  Widać także pomalowane pokrywy zaworów. Wałek rozrządu został przepiaskowany, bieżnia simmeringu jest obrobiona. Niestety tylna podpora jest zużyta lub była źle wykonana w fabryce i ma owalizację rzędu 3 setek. To za dużo, trzeba oddać do szlifu.
Wprasowane na klej osłony dodatkowo doszczelniłem emalią chemoodporną. Podobnie postąpiłem z kanałami olejowymi w cylindrach.
Wał został zregenerowany przez Pawła Wyrębiaka. Odrzutniki po usunięciu szlamu zostały wyprostowane, wymyte, wypiaskowane i przemalowane. Także wszystkie sprężyny (zaworowe, sprzęgła) zostały przesypane pyłem korundowym z powodu korozji. Następnie zostały pokryte gruntem reaktywnym.

Pompa oleju. Przegląd, czyszczenie, zmniejszenie luzu czołowego pomiędzy tarczą zamykającą a zębatkami. Gotowe.
Pomiar luzu pomiędzy kołem zębatym napędu pompy a  korkiem. Jest tu zbyt duży luz - ponad 2mm. Trzeba rozwiercić korek, nagwintować i dorobić dystansowy kamień z brązu z gwintem.
Frezowanie bocznych powierzchni bloku. Sprawdzenie bieżni simmeringu na kole zamachowym - jest wykonana poprawnie, będzie tylko wygładzona. Teraz można dotrzeć stożki wzajemnie...
Tylna podpora wałka została zabielona. Można dotoczyć nową tuleję. Tuleja wprasowana na klej i doszczelniona emalią chemoodporną.
Dotarła paczka ze zregenerowanymi tarczami sprzęgłowymi. Tak jak podejrzewałem jedna z oryginalnych tarcz nie nadawała się do dalszego wykorzystania (wykrzywienie spowodowane fabrycznym wadliwym nitowaniem tarczy zabierakowej) i trzeba było zastosować nową.  Sprzęgło skompletowane. Wykorzystałem oryginalną tylną i przednią tarczę. Tylko środkowa jest nowa.
Dystansowanie łożyska w przedniej podporze wału, nowy rozrząd, chiński z lat \\'70, częściowo miedziowany. Wał włożony, można zamykać tył...
Silnik zamknięty. Dalszy montaż wstrzymał weekend i brak gum na osłony popychaczy.
Kontrola wag tłoków. trzeba było usunąć 2g z jednego z tłoków. Na foto także - montaż pompy z siatką filtracyjną i montaż misy na odzyskanych oryginalnych śrubach.
Odma po tulejowaniu. Teraz trzeba sprawdzić czy podczas obrotu nie klinuje się w nowej tulei. Szpilki silnika zostały na nowo wkręcone do bloku na klej do gwintów. Dodatkowo od wewnątrz są doszczelnione emalią chemoodporną.
Przegląd i naprawa aparatu zapłonowego. Jak widać w kopułce jest wykruszony główny styk. Na szczęście w częściach Inwestora jest inna kopułka, w lepszym stanie.
Wymyty, nasmarowany, styki przeczyszczone, nowy kondensator Lucasa. I rocznik aparatu zgodny...
Po wprasowaniu nowych kołków koniecznym stało się ponowne statyczne wyważenie koła zamachowego. I montaż koła...
Montaż sprzęgła.
W motocyklu była prądnica od K750, długa. Inwestor chce powrotu do oryginału czyli do krótkiej prądnicy. Ma nawet taką wśród swoich części. Rocznik pasuje tylko stan jest zły. Tylny dekiel jest bardzo mocno zniekształcony, zwłaszcza w okolicach gniazda łożyska. Po nagrzaniu i korekcie na prasie udało się odzyskać oryginalny kształt pokrywy.
Wirnik nie ma śladu uszkodzenia, jedynie komutator jest skośnie zużyty. Dodatkowo ktoś stoczył tylną ośkę z 8mm na 7mm. Prowizorycznie montuję prądnicę na tymczasowych łożyskach i pożyczonych szpilkach. O dziwo na stanowisku dała nawet 8A. A więc można zaryzykować jej dalszą odbudowę.
Na tylną oś naprasowuję dorobioną stalową koszulkę i staczam całość na wymiar 8mm. Od razu obrabiam komutator.  Wymieniam nadwyrężone przewody stojana. W magazynku znajduję używaną, ale w świetnym stanie, zębatkę oraz wpust którego nie było. Oryginalna zębatka ma spore ślady używania i jest bardzo luźna na wirniku prądnicy.
Nowe szczotki, dorobione szpilki ze stali nierdzewnej, nowe łożyska (tylne specjalne). Przedni dekiel przetoczony pod simmering zamiast filcu. Brakuje jeszcze tylnego dekielka i opaski którą dostarczy wkrótce Inwestor.
Filtr powietrza. Ma dość mocno skorodowaną pokrywę z zewnątrz. Jest wstępnie umyty jednak to co jest w środku jest nie do umycia. Niczym. W związku z tym mozolnie piaskuję wnętrze i podkładuję.
Następnie nowy dorabiam nowy wkład filtracyjny, nową dolną siatkę, pierścień i uszczelkę z pianogumy od spodu filtra.I można składać. Obudowa z zewnątrz jest zabezpieczana specjalnych środkiem.

Czas na klawiaturę. Elementy są pokryte twardym, niezmywalnym nalotem olejowym. Jedyna opcja to przesypać je pyłem korundowym. Następnie mycie i weryfikacja. Osie są w bardzo dobrym stanie. Czyszczę i obrabiam poszczególne elementy (m.in boczne powierzchnie kostek montażowych), czyszczę laski popychaczy i składam w całość.
Silnik złożony na tyle na ile pozwalały części. Na razie brak głowicy więc prace będą wstrzymane.
Czas wrócić do tematu. Oto głowice po regeneracji - nowe prowadnice, zawory, frezowanie i docieranie gniazd. Oczywiście przed remontem wykonałem podstawowy porting kanałów.
A teraz skrzynia. Nożna dźwignia będzie przerobiona na łożyskowanie toczne zamiast tulei ślizgowej. Karter skrzyni ma 2 uszkodzenia. Jedno to pęknięcie w okolicy odbojnika kopniaka, drugie to zanikający gwint korka spustowego. Trzeba to będzie naprawić.
Wnętrzności skrzynik biegów zostały rozebrane na czynniki pierwsze, ponownie umyte i przesypane pyłem korundowym aby je doczyścić i wychwycić wszystkie uszkodzenia. Korpus skrzyni, mimo wstępnego mycia 2-3 miesiące temu, wymagał jeszcze sporo pracy - mycie, przesypanie pyłem korundowym opornego brudu, przeszlif włókniną i mycie chemiczne. Ze względu na wyjątkowy oporny brud nie mogłem zastosować tylko mycia chemicznego.
Jeden z wewnętrznych zabieraków przesuwek na wałku zdawczym jest pęknięty. Muszę znaleźć inny. Na foto także - obrobiony wałek kopniaka (nowa sprężyna i oś pieska, piesek obrobiony, kołek pieska obrobiony, wytoczona podkładka dystansowa pomiędzy kołnierz oporowy a koło rozruchowe. Widełki zdawcze są w dobrym stanie więc obrabiam tylko przylgnię końcową i bieżnię simmeringu.
Obróbka dekla typu polska. Pomiar gniazda simmeringu wykazał, że jest zrobione z 1mm przesunięciem względem łożyska. Przetaczam to na specjalnym zabieraku z wymiaru 45 na 46 i daję nietypowy simmering.Wałki skrzyni po obróbkach elementów, dystansowaniu - gotowe do pasowania w karterze.
Wytaczanie dekla nożnej zmiany biegów pod łożyska toczne. Dźwignia wyprostowana na gorąco, wspawany nowy kołek współpracujący z tzw.lizakiem. Wycięta stara oś i wspawana nowa - pod łożyska.
Oś zmieniacza nie jest bardzo zużyta - powinna dać się zabielić. Zniszczony jest natomiast gwint. Aby to naprawić muszę przypunktować tymczasowy zabierak i obrobić go względem osi.
Oś zmieniacza zabielona, miejsce gwinty napawane, stoczone i nagwintowane. Stożek na osi dotarty. Jeszcze trzeba dorobić nowy wpust ze stali HSS. Otwór w deklu zatulejowany brązem i rozwiercony pod wymiar zabielonej osi. I zmieniacz gotowy.
Zabielanie przylgni dźwigni ręcznej w deklu. Po zabieleniu, ponieważ dźwignia siada głębiej, trzeba wytoczyć pierścień slizgowy kompensacyjny. Jak widac na foto oś tzw.gitary została napawana i przetoczona na nadwymiar 12,5mm. Otwór w deklu został zabielony rozwiertakiem nastawnym, podobnie jak rozbity otwór w dźwigni ręcznej.
Końcówka kopniaka rozcięta, ściśnięta na prasie, zaspawana, rozwiercona pod wymiar osi kopniaka. Dźwignia wycisku zregenerowana - wspawana nowa tuleja, naprawiona opaska, dotoczona nowa ośka. Na foto także - końcówka grzybka i popychacz są w fatalnym stanie - zatarły się kiedyś i powierzchnie współpracy są usmażone.
Ponieważ na rynku nie ma sensownych grzybków wycisku z materiału C45 wytaczam nowy grzybek oraz nakładkę na zużyty popychacz. Oba elementy hartuję.
Tłoczek wycisku dostaje dodatkową tuleję centrującą. Otwór tłoczka wytoczony i wprasowana zostaje reperaturka z inoxu. Tuleja podporowa kopniaka wytoczona na nowo, z gniazdem pod simmering.
Właściwie - wszystko zostało już zregenerowane. Można składać...a nie! Chwilę!
Jeszcze karter. Pospawany - trzeba obrobić.
Karter pofrezowany, wywiercony i nagwintowany nowy otwór korka spustowego. Kołek odbojowy kopniaka otrzymał dodatkową tuleję prowadzącą z brązu. I składanie skrzyni - kontrola na deklu sprawdzającym wykazała, że bieg trzeci zasprzęgla się tylko na 60% długości kłów. Trzeba modyfikować kształt kanału w tzw.gitarze, prowadzący wodzik biegu III i IV.
I gotowe.
I gotowe.

Dyfer i przyległości
Zabierak i cięgna hamulca są mocno skorodowane. Nie wiem czy jest sens zachowywać aż taką korozję. Ogólnie  będzie co czyścić, bo podobnie jak i skrzynia dyfer jest zanieczyszczony bardzo trudnym do zmycia brudem. Szklanka osłonowa jest podgięta i przetarta na wylot.
Jak widzę taki mazut to aż boję się otwierać obudowę. Ta szczelina zwiastuje poluzowaną stalową sztycę w odlewie aluminiowym. Niestety. Za to krzyżak jest w doskonałym stanie i nie będę go wymieniać.
Tak jak podejrzewałem - w środku mazut. Po wstępnym odgięciu rantu szklanki widać ile materiału się wytarło. Na foto także wałek napędowy - korozja i ruina. Co ja mam z tym zrobić??
Szklanka po naprawie, obróbce, lakierowaniu i postarzaniu. Co zrobić z poniszczonymi elementami? Piaskuję do zera, naprawiam, następnie dorabiam lakier zgodny z kolorem motocykla. Podkładuję, lakieruję, postarzam.
Szklanka krzyżaka, wałek, zabierak - wszystko piaskuję, naprawiam, prostuję, podkładuję, lakieruję i postarzam. Wygląda staro ale jest przynajmniej czyste i sprawne. Bieżnia na widełkach krzyżaka jest bez zarzutu  przeszlifowuję ją tylko. Krzyżak napełniam świeżym smarem. Udało się zachować nawet oryginalną gumę wałka napędowego.
Pierwsze mycie obudowy coś wniosło ale nie za wiele. Uzębienie po myciu i piaskowaniu - jego stan określam na 4+. Będzie użyte do dalszej eksploatacji, zgodnie z życzeniem Inwestora.
Na foto także widać jakiej jakości części były stosowane w fabryce.
Czas na ostateczny montaż głowic.
Martwi mnie nędzny stan przylgni w głowicach. Znaczne rysy, ubytki, małe powierzchnie przylgowe przy kanałach ociekowych. Jak to naprawić? Najpierw trzeba frezarką wyrównać wysokości kołków względem obecnej przylgni. Różnice dochodzą do 0,5mm pomiędzy kołkami (!!). Następnie głowicę montuję na płaszczyznowym zabieraku i obrabiam. Z obu zdejmuję ok 0,4mm.
Teraz jest dużo lepiej. A więc roboty pójdą szybko - nie pójdą. Bo zaczyna się typowy dla Urali kabaret - różne miski sprężynowe, różne sprężyny i różne pestki zaworów (dłuższe, krótsze lub z podtoczeniem). Dobrze, że mam w magazynku jeszcze kilka pestek, sprężyn na podmianę.
Zalewam olej z MoS2 i napędzając pompę oleju sprawdzam układ smarowania. Ze wszystkich punktów olej wydostaje się z podobną intensywnością. Montaż głowic i dokręcenie odpowiednim momentem. Potem regulacja zaworów. Pozostały gaźniki, rurki ssące, kable WN i dorobienie uszczelek pod gaźniki.
Z grubego Polonitu wycinam wodą nowe uszczelki pod gaźniki, niedostępne na rynku. Teraz mogę się zabrać za układ dolotowy - rurki z tego Urala ktoś pospawał w całość i przeciął w połowie rurkę środkową. Inwestor dostarczył inne rurki ale ze słabym chromem. Po chwili zastanowienia postanawiam uratować te pospawane.
Rurki porozcinane, obrobione, wnętrza przepiaskowane i zapodkładowane. Rurka środkowa pospawana z 2 części, obrobiona i złożona jak należy. Nowe gumy, wkładki, opaski - gotowe!
Pochylę się na chwilę nad regulatorem. Zewnętrznie jest w słabym stanie. Technicznie, po przeczyszczeniu styków, nie wymaga regulacji. Daje stabilne 7,5A.
A więc czyszczenie, piaskowanie gdzie trzeba i podkład. Konserwacja - i na półkę. Aha, dorabiam też nowy pasek masowy z miedzi.
Udało mi się dokupić nową pokrywę dyfra , z krótką szklanką osłonową - taka jaka była zastosowana w tym motocyklu.
Oleje pozalewane - silnik właściwie gotowy do odpalenia.
Dalszy demontaż motocykla. Manetki, mimo że okręcone taśmą izolacyjną - są właściwie nowe. Uda się je odzyskać.

Czas na zajęcie się osprzętem. Będzie co czyścić. Odbłyśnik jest tknięty korozją. Co charakterystyczne dla wczesnych Urali do zainstalowany ale niepodłączony przełącznik świateł długie/krótkie w lampie. Dlatego, że już był stosowany taki na kierownicy. Niestety nie ocalała papierowa wklejka ze schematem elektrycznym...
Rok produkcji skorupy lampy jak i żarówki jest zgodny. Sygnał wymaga czyszczenia i naprawy gdyż nie działa.
Trzeba się będzie zająć korozją membrany dolnej w klaksonie. W elemencie optycznym już ktoś grzebał - szkło jest przekręcone o 90st.
   Domyte, naprawione, podmalowane lub zakonserwowane.
Sygnał po serwisie, działa.
Licznik po serwisie nabrał świeżości. Po smarowaniu też. Udało się zachować oryginalny pierścień rozpraszający.
Będzie co czyścić....
Motocykl jest rozbierany na czynniki pierwsze, wszystko jest sukcesywnie myte aby można było dokonać weryfikacji i naprawy. Mycie idzie dość opornie - wszystko co miało kontakt z mazutem wyciekającym z silnika/dyfra,zawieszenia jest prawie nieodmywalne. Nie wiem co do za substancja, może olej z dodatkiem zagęstnika (kleju) ale momentami jest dramatycznie po prostu.
Dyfer oraz nowa pokrywa zostały oczyszczone. Szklanka w nowym deklu polakierowana w kolor motocykla i postarzona. Fabryczne tuleje ślizgowe rozwiercone pod wymiar przyszłej sztycy (były nieobrabiane w fabryce). Tuleja łożyskująca z wprasowaną reperaturką czeka na rozszlif pod wymiar zabieraka z igłami.
Lagi przedniego zawieszenia oczyszczone, zakonserwowane i wstępnie obrobione (końcówki, gwinty itd). Można oddawać do zabielenia. Suwak tylny lewy - wymaga wymycia mazutu z wnętrza, prostowania, przepiaskowania, zakonserwowania. I po operacjach. Jest czysto ale staro. Do suwaka zostały wykonane nowe tuleje ślizgowe.
Następna partia nieszczęścia.
Elementy są doskrobywane i domywane. Miejsca istotne dla napraw są piaskowane. Górna półka wymaga zastosowania nadwymiarowej nakrętki i obróbki otworu na większy wymiar. Zaskoczeniem jest niewyrobione gniazdo łożyska w dolnej półce. Co prawda pasowanie mogło by być bardziej pełne, na wcisk, ale mocny klej Wurth przyjdzie tutaj z pomocą.
W półce napawywany jest uszkodzony ogranicznik skrętu, przylgnia amortyzatora skrętu jest obrabiana.
Elementy po naprawach, piaskowaniach, podkładowaniach zanurzeniowych lub natryskowych, sprawdzeniach i pasowaniach. Na koniec oczywiście konserwacja antykorozyjna. Do kompletu łożyska stożkowe.
Suwak skompletowany. Bieżnia zabieraka rozszlifowana. I bardzo nerwowy moment - czy nowa pokrywa dyfra jest wykonana prawidłowo? Czy po złożeniu zestawu z pasowaniem  3 setek zabierak będzie się lekko obracał, bez zacięć? Tak, wszystko jest OK.
Nowy zabierak, nowe łożysko, uzębienie pozostaje stare. Wnętrze dyfra ze względu na wady odlewnicze zostało doszczelnione emalią chemoodporną.
Elementy amortyzatora skrętu. W fatalnym stanie. Mały lizak ma na powierzchni pracy niezidentyfikowane wykwity, tuleja centrująca jest zużyta lub źle wykonana w fabryce. W/w tuleja jest też krzywo wspawana w samą blachę co uniemożliwia obróbkę na tokarce. Muszę to wyciąć, wspawać jak należy i dopiero obrabiać.
Rozpierak tylnego hamulca. Zużyty poniżej poziomu wielowypustu - trzeba oś napawać i ponownie obrobić. Na foto otwór rozpieraka w obudowie dyfra został rozwiercony i została wprasowana wytoczona tuleja z brązu. Rozpierak napawany i obrobiony. Szczęki hamulcowe przepiaskowane, stare nity wyfrezowane, okładziny zdjęte, powierzchnia klejenia nowych okładzin obrobiona na szlifierce taśmowej.
Lagi zawieszenia po szlifie. Teraz czas na resztę detali....
Rozety w podnóżkach piaskuję aby sprawdzić ich stan - jest nieźle, w ramie rozety sa także OK. Nie będzie konieczna wymiana. Podnóżki są myte, gumy piaskowane aby je odświeżyć. Następnie konserwacja. Chorągiewki, portki itd. są piaskowane wewnątrz (korozja) a następnie myte. Potem podkład wewnątrz i konserwacja antykorozyjna z zewnątrz.

Siedzenia są myte i konserwowane. Po myciu uwidaczniają się fabryczne stemple z Irbitu. Na foto też - szczęki hamulcowe oklejone nadwymiarowymi okładzinami.
Lustro po regeneracji. I element optyczny złożony.
Stacyjka rozebrana, wyczyszczona, co trzeba przepiaskowane. Smarowanie i montaż. Brak jest jeszcze kluczyka który trzeba będzie dokupić. I cała lampa gotowa.
Okładziny tylnego hamulca są toczone puki mam rozebrany dyfer. I gotowe.
Dyfer zdystansowany najlepiej jak się dało.
Dyfer zdystansowany najlepiej jak się dało.
Dyfer zdystansowany najlepiej jak się dało.
Teraz wkłady tłumiące. Oba elementy były rozkręcone w przednim zawieszeniu, właściwie w kawałkach, więc może być problem. Ale, o dziwo, udało się wszystko naprawić i złożyć jak należy.
Teraz przednia tarcza kotwiczna. mamy tu zużytą przylgnię wewnętrznej tulei, zużytą zewnętrzną przylgnię, rozbity otwór rozpieraka oraz zatrzask regulacji linki pozbawiony kulki. Do tego brud trudny do usunięcia.
Wszystko doczyszczone, zregenerowane, naprawione. Szczęki będą toczone pod wymiar później - po ogarnięciu kół.
Ponieważ lada chwilą będę toczył nowe tuleje - trzeba ogarnąć dolne golenie. Zapieczony smar którego nie ruszyło 2 tygodniowe moczenie w nafcie trzeba było usuwać ręcznie poprzez mozolne skrobanie. Do tego frezowanie powygniatanej przylgni tarczy kotwicznej. Chrom z rdzawymi krostami udało się pięknie doczyścić. Można kupować brąz zatem...
Brąz w cenie złota kupiony, simmeringi są - można toczyć. I gotowe. Zakrętki goleni przerabiam na współczesne simmeringi - zbyt często miałem problemy z dorabianymi współcześnie zamiennikami oryginalnych uszczelniaczy.
I gotowe.
I kolejne elementy do renowacji...
Trzeba zregenerować łożyskowania sprężyn, górne mocowania samolotów ktoś rozwiecił na średnicę 10mm (zamiast 8mm).  Otwór dolny lekko rozbity będzie napawany.
Etapy naprawy łożyskowania sprężyn - zdjęcia z innego projektu.
Etapy naprawy łożyskowania sprężyn - zdjęcia z innego projektu.
Etapy naprawy łożyskowania sprężyn - zdjęcia z innego projektu.
Sprężyny zrobione, tzw.samoloty naprawione, podmalowane i postarzone. Łożyskowanie tylnego siedzenia wykonałem w oparciu o hartowany sworzeń i tuleję z ertalonu (oryginalnie była tuleja metalowo-gumowa).
Złożone, gotowe i zakonserwowane.

Czas na pordzewiały osprzęt kierownicy i samą kierownicę  Detale trzeba ile się da doczyścić z rdzy, pomoże w tym pewnie kwasik.
Do przeglądu/naprawy jest też  pordzewiały rolgaz. Kierownica też wymaga czyszczenia w rdzy...
Kilkugodzinne moczenie w kwasie zdjęło nadmiar rdzy. Rolgaz rozbrany, doczyszczony, poskładany na smar miedziowy. Kierownica pięknie się doczyściła. I po montażu klamek z użyciem smaru miedziowego.
Kilkugodzinne moczenie w kwasie zdjęło nadmiar rdzy. Rolgaz rozebrany, doczyszczony, poskładany na smar miedziowy. Kierownica pięknie się doczyściła. I po montażu klamek z użyciem smaru miedziowego.
Dorobione nowe sztyce suwaków o utwardzonej powierzchni. Grzybki oryginalne doczyszczone.
Silnik został już osadzony na stanowisku do odpalania. Musiałem wykonać nowy układ wydechowy bo, co zrozumiałe, ten od M72 nie pasował. Niestety, na razie z odpalenia nici -  mróz po -13 st C nadal trzyma.
Rama została dwukrotnie umyta karcherem, wysuszona. Przylgnie silnika w ramie - przefrezowane. Kontrola równoległości sztyc suwaków nie wykazała konieczności korekty - są zbieżne tylko na 0,3mm. To rzadkość.
Główka ramy wyczyszczona i przygotowana na przyjęcie łożysk stożkowych. Trzeba coś zrobić z górną częścią ramy. Nie jest to naturalna rdza - ktoś po prostu te fragmenty oszlifował z lakieru. I podmalowane, postarzone.
Wytoczona nowa tuleja z ertalonu i nowy sworzeń hartowany - do przedniego siedzenia. Oś dźwigni hamulca napawana i stoczona na nadwymiar a otwór w ramie zabielony rozwiertakiem nastawnym. Lizak amortyzatora z naklejonymi nowymi okładzinami i wspawaną nową koncówką pod śrubę. Po tych zabiegach polakierowany i postarzony.
Coś muszę zrobić z podstawką. Aż tak źle nie może wyglądać... I zrobione. Uszy nacięte, skorygowane i pospawane, wytoczony nowy sworzeń wraz z podkładkami dystansowymi. Podstawka podmalowana i postarzona. Po montażu wydechu będzie jeszcze wspawana dźwignia do otwierania (którą będę musiał zrobić od nowa - bo jej nie ma!)
Montaż przodu, zabezpieczenie śrub drutem i zalanie oleju. Dorobienie nowego pręta hamulcowego z offsetem.
Z każdą godziną motocykla jest coraz więcej...
Z każdą godziną motocykla jest coraz więcej... Na foto także odrestaurowany przełącznik świateł i nowa instalacja...
Wytoczone armatury na końcówki cięgna hamulca. Oczywiście otwory przy bębnie jak i w widełkach przednich zostały na początku zabielone rozwiertakiem aby zlikwidować owalizację.
No, czas na zbiornik.
Jest tu naprawdę sporo rdzy. Za to wnętrze jest bez korozji, zabezpieczone fabrycznie farbą. Bardzo dobrze! Nadmiar rdzy z powierzchni zewnętrznej zbiornika usunę specjalną włókniną gradacji 000 na olej.
Jest sporo korozji pod gumowymi poduszkami. Martwi mnie to bo często po doczyszczeniu wychodzą tu dziury. Po dłuższym zastanowieniu postanowiłem wypiaskować schowek, wypiaskować wokół blachy boczków i wypiaskować korozję we wlewie do zbiornika. Najpierw oczywiście zbiornik trzeba okleić. Po piaskowaniu nakładam grunt reaktywny i podkład antykorozyjny. Wlew zbiornika zabezpieczam emalią chemoodporną.
Boczki doczyszczone, zagruntowane, zapodkładowane. Po piaskowaniu oczywiście została sprawdzona szczelność zbiornika benzyną ekstrakcyjną - czy w miejscach piaskowanych nie zrobiły się dziury. Wszystko było OK. Zbiornik zakonserwowany został na koniec specjalnym środkiem.
Gumowe boczki zostały przesypane pyłem korundowym i natarte specyfikiem do gumy. Korek został fragmentarycznie wypiaskowany i zabezpieczony emalią chemoodporną.

Następne nieszczęście - błotnik przedni. Jest tu zbędna dziura, pokrzywione końcówki. Jest też dużo korozji w przedniej części, w miejscu z którego ktoś usunął lakier. Źle to wygląda i trzeba będzie to poprawić.
Dziura zaspawana, obrobiona, polakierowana, postarzona. Błotnik został domyty i zakonserwowany antykorozyjnie. Nadmiar korozji w przedniej części został usunięty włókniną 000, podmalowany i postarzony.
Teraz tył. Będzie jeszcze więcej roboty. Sporo korozji, zbędna dziura w tylnej części, dolna część zniekształcona dość poważnie. Do tego wgioty pod pałąkiem...
Dobra, na początek coś mniejszego - może ten samolot pod rejestrację któremu ktoś ułamał skrzydła i przykręcił na śrubki.... Prostowanie, spawanie, obróbka, lakier, postarzenie. Ładnie wyszło!
Zbędna dziura zaspawana, obrobiona, lakier i starzenie. Końcówka błotnika po operacjach blacharskich wygląda już OK. Błotnik został na koniec domyty, nadmiar korozji usunięty włókniną. I konserwacja oczywiście...
No!
Na foto widać jak został podbarwiony przedni błotnik. Teraz wygląda staro ale bez nadmiaru korozji.
Koła. Sporo korozji. Opony pewnie nie zdejmowane od nowości. Może być problem z ich zdjęciem, oby nie trzeba było ciąć opon.
Udało się. Wewnątrz tak jak się spodziewałem jest też sporo korozji.
Zobaczymy co pokaże statyw do centrowania - jak źle jest. Koła po wstępnym myciu w myjce. Na razie usunięte są kilogramy smaru w piast. Trzeba będzie je jeszcze domyć karcherem.
Koła rozebrane. Tylka garść szprych udało się odkręcić - resztę trzeba było ciąć. 3 obręcze uda się wykorzystać. Półbębny domyte, usunięty nadmiar korozji.  Teraz można przetoczyć półbębny. Przed toczeniem dołożone dodatkowe spawy pomiędzy nitami. I gotowe.
Ponieważ bębny są już przetoczone mogę zatoczyć wcześniej naklejone okładziny przedniego hamulca.
Silnik został osadzony na stanowisku i odpalony. Po wstępnej regulacji przepracował ok 40 minut. Wszystko jest OK, jest natomiast problem z ręczną dźwignią zmiany biegów - zapiera się o kolanko ssące. Dźwignię trzeba było zdemontować i wygiąć na gorąco.
Napęd został zamontowany w ramie.
Napęd został zamontowany w ramie.
Resory trzeba rozebrać i wypiaskować wszystkie pióra. Następnie zmontować wszystko na smar grafitowy. W jednym z pakietów brak jest klamry spinającej - wygląda na to, że od nowości jej nie było. Belka podgondolowa też będzie piaskowana wraz z odkuwkami - nie ma tam prawie lakieru, jest za to gruba rdza.
W międzyczasie jest rozbierany wózek boczny. Gondola po myciu chemią. Jak widać na podłodze jest dość gruba rdza, choć brak jest dziur.
Motocykl najprawdopodobniej wpadło do rowu. Błotnik został znacząco uszkodzony i był naprawiany. Uwagę zwracają zaszpachlowane wkręty które widać tylko od wewnątrz.
Motocykl najprawdopodobniej wpadło do rowu. Błotnik został znacząco uszkodzony i był naprawiany. Uwagę zwraca spaw na krawędzi błotnika. Będzie to bardzo trudne w naprawie, zwłaszcza że błotni ma zachować vintage\\'owy charakter.
Po dospawaniu 1,5m przedłużki do obsady osi wahacza udało się, po dłuższym grzaniu palnikiem, wyjąć z ramy drążek skrętny z tulejami. Gondola jest oczyszczana z nadmiaru rdzy specjalną włókniną.

Elementy resorujące przed i po piaskowaniu. Podczas operacji wyrywania tulei wahacza odpadł język regulacyjny wykonany z dość dziwnej, w przekroju ziarnistej, stali.
Sam wahacz koła jest znacznie skręcony. Oś wahacza jest mocno zużyta i krzywa. Przy pomiarze w tokarce na końcu jest bicie w granicach 4mm.
Aby złożyć piasty na innych łożyskach i  pozbyć się oryginalnych tulei redukcyjnych trzeba wytoczyć wszystkie wewnętrzne elementy na nowo. Bardzo czasochłonne zajęcie.
Rozbiórka gondoli. Poszycie ma wiele miejsc do spawania i napraw. Mechanizm otwierania pokrywy zardzewiały i zatarty.
Pęknięcia i dziury w poszyciu gondoli....
Mechanizm otwierania pokrywy demontuję z użyciem palnika, piaskuję i lakieruję z postarzeniem.
Rzut oka na ramę. Podstawy resorów są w rozsypce...
Głównie dlatego, że brakorobom w fabryce Urala nie chciało się przyspawać górnego poszycia podstaw do żebra wzmacniającego wewnątrz. Gondola została domyta, pospawana wraz z podmalowaniem naprawianych fragmentów. Podłoga została oskrobana, domyta i przemalowana z postarzeniem.
Ponieważ wahacz i oś wahacza są krzywe, zamawiam od jednego ze sprzedawców taki oto zestaw. Jednak już wstępna rozbiórka ukazuje żałosne patenty z blachami kasującymi luz. Dalsza rozbiórka pokazuje gigantyczne zużycie osi wahacza - oś jest prawie przecięta. Pakuję i odsyłam ten szrot.
Rama została pospawana a podstawy resorów zostały splanowane. Następnie podmalowanie i konserwacja specjalnym środkiem. Gondola też została poddana konserwacji. Siedzenia doszorowane, wykładzina wypiaskowana i kilkukrotnie myta chemicznie. Klocek oporowy szlifowany i lakierowany na czarno jak w oryginale.
Gondola zaczęła wygląda całkiem dobrze.
Elementy po piaskowaniu. Oryginalne felgi zostały wypiaskowane tylko od wewnątrz. Na foto także: elementy po gruntowaniu antykorozyjnym lub malowaniu. Wnętrza felg zostały zagruntowane a następnie zapodkładowane podkładem tlenkowym.
Bębny i felgi po natarciu specjalnym środkiem konserwującym.
Jedna z felg jest nowa. Została wypiaskowana, zapodkładowana epoksydem, następnie została na niej wykonana struktura udająca grubą rdzę. Felga została polakierowana i postarzona.
Teraz czas na postarzenie w kwasie tej masy szprych (także do drugiego projektu).
Najpierw do kwasu, potem zobojętnienie, płukanie x2, suszenie i gotowe. Gwinty szprych przed zaplataniem zamaczam w roztworze wosku do konserwacji profili zamkniętych.
Pierwsze koło zaplecione....
I wszystkie zaplecione. Teraz centrowanie...

Resory po gruntowaniu zostały złożone na smar grafitowy, następnie mycie zewnętrzne i lakierowanie. Do jednego z resorów dorabiam brakującą skuwkę wraz z nitem. Odkuwki po piaskowaniu polakierowane, postarzone, dorobione nowe filce. Montaż na klej i nity jak w oryginale.
Śruby odkuwek ślizgów przetaczam i dorabiam wytaczam nowe tuleje z ertalonu - w miejsce tulei z gumy. Boczne podkładki też dorabiam z eratlonu zamiast ze stali - jak w oryginale. To zmniejszy zużywanie się odkuwek - ich powierzchni bocznych.
Pozostały osprzęt kosza jest czyszczony, miejscowo piaskowany, lakierowany z postarzeniem, gwinty czyszczone itd itp. Belka podgondolowa i odciągi po piaskowaniu zostały polakierowane i postarzone.
Pozostały osprzęt kosza jest czyszczony, miejscowo piaskowany, lakierowany z postarzeniem, gwinty czyszczone itd itp. Belka podgondolowa i odciągi po piaskowaniu zostały polakierowane i postarzone.
To już chyba ostatnie detale wózka bocznego które trzeba odratować...
Domyte, gdzie trzeba przepiaskowane, gdzie trzeba zagruntowane lub zakonserwowane antykorozyjnie.




 
  • Galeria
  • Kontakt
  • Nasze pojazdy
  • O nas
  • Polecane strony
  • Ślub w stylu PRL
  • Strona główna
  • W miniaturze
  • Warsztat


    
miszu.pl